Dla Polaka luksus to najczęściej prestiżowe cztery kółka — wynika z najnowszego raportu firmy doradczej KPMG „Rynek dóbr luksusowych Polsce. Edycja 2013”. Na samochody luksusowe i premium rodacy wydali w 2013 r. 4,5 mld zł. W 2016 r. jeszcze głębiej sięgną do kieszeni i wyciągną z niej 5,3 mld zł. Kolejnymi pod względami wielkości segmentami rynku dóbr luksusowych są: odzież i dodatki, usługi hotelowe i SPA oraz nieruchomości.
- W 2013 r. na produkty luksusowe Polacy wydadzą 10,8 mld zł. W 2016 r. będzie to blisko 13 mld zł – mówi Tomasz Wiśniewski, współautor raportu, partner w KPMG.
Motorem wzrostu będą ci, którzy już dzisiaj nie narzekają na finanse (w końcu, jak powiedział jeden z amerykańskich pisarzy, „Najwięcej pieniędzy zarabia się na pieniądzach”), ale także nowi krezusi. Dzisiaj mieszka ich w Polsce 786 tys. (osoby zamożne i bogate, o dochodach brutto przekraczających 85 tys. zł). Łącznie ich dochód netto oszacowano w raporcie na 131 mld zł. Za trzy lata będzie ich już blisko milion, z dochodem netto na poziomie 172 mld zł.
Choć liczby wyglądają imponująco, na tle krajów Europy Zachodniej nadal wypadamy blado - nie tylko ze względu na mniejszą liczbę osób najbogatszych, ale też zamożności przeciętnego mieszkańca.
- Aktywa warte powyżej 1 mln USD ma w Polsce nie więcej niż 50 tys. osób. Przecięty mieszkaniec UE ma 138,6 tys. USD majątku, Polak 20,8 tys. USD. Przy obecnym wzroście majątku dogonimy średnią unijną za 50 lat – szacuje Andrzej Marczak, partner w KPMG.
Zdaniem prof. Małgorzaty Bombol z Zakładu Badań Zachowań Konsumentów Instytutu Zarządzania SGH, w międzyczasie polskie społeczeństwo musi pójść na korepetycje z luksusu. Na razie w edukacji dominuje model celebrycki, to znaczy, że przeciętny mieszkaniec uczy się go ze ścianek, gdzie znana - lub nie - celebrytka chwali się nową torbą za 2 tys. zł.
- Nie zawsze zresztą oryginalną. Widać też dysproporcje w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. Ta sama torebka, uchodząca w Polsce za luksusową, na Zachodzie jest uznawana za masową – mówi Małgorzata Bombol.
Choć rynek dóbr luksusowych na pierwszy rzut oka wydaje się wdzięczny, rzeczywistość wygląda mniej różowo. La Mania, marka odzieżowa,założona przez Joannę Przetakiewicz, musi omijać kolejne przeszkody.
- Rynek odzieży luksusowej to twardy sport. Od początku wiedziałam, że nie będzie łatwo i że jest to długofalowa inwestycja. Jako że jesteśmy pierwszą polską marką, która postanowiła wejść na rynek z takim rozmachem, jest tym trudniej – twierdzi Joanna Przetakiewicz.
Zdaniem przedstawicieli branży luksusowej, jej rozwojowi nie pomaga też nastawienie społeczeństwa do bogactwa - mowa o ukradzionym pierwszym milionie i szalbierstwach w drodze po kolejne.
- Trzeba w końcu skończyć z tym czarnym PR. Luksus to nie jest nic złego. Jeśli ktoś uważa, że posiadanie dużych pieniędzy to coś złego, proponuję, żeby oddał mi swoje, ponieważ ja wiem, co z nimi zrobić – żartuje Marcin Dąbrowski, prezes JLR Polska, generalnego importera brytyjskich marek Jaguar i Land Rover.
