Po kilku miesiącach
spekulacji pierwszy
inwestor otwarcie deklaruje
chęć przejęcia TV Puls.
Michał Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group (PMPG), przyznaje, że TV Puls jest łakomym kąskiem.
— Gdybym dziś miał wybierać: gazeta "Rzeczpospolita" czy telewizja należąca do Dariusza Dąbskiego, wybrałbym ten drugi wariant, choć nie deprecjonuję przy tym prasy. Telewizja jednak nie jest mi obca, rozkręcamy przecież projekt TV Machina — twierdzi Michał Lisiecki.
Czas nagli
Nie chce jednak wykonywać nerwowych ruchów.
— Nie spieszymy się, bo mamy inne projekty w zanadrzu. Domkniemy je najpóźniej w III kwartale. Na razie pokazaliśmy TV Puls naszą wizję przejęcia stacji i przedział cenowy, jaki jesteśmy skłonni zaakceptować, choć nie mamy dogłębnej wiedzy o stanie finansowym spółki, bo nie zdecydowaliśmy się jeszcze na audyt — zaznacza Michał Lisiecki.
W zeszłym tygodniu Dariusz Dąbski, prezes TV Puls, powiedział, że spośród siedmiu firm zainteresowanych przejęciem stacji (ich nazw nie podał) dwie złożyły konkretne oferty. Wczoraj odpowiadał jak zwykle w takich sytuacjach.
— Nie chcę komentować spekulacji, z kim rozmawiam i o czym. Jak będą konkrety, to będziemy rozmawiać — powiedział szef TV Puls.
Wcześniej sugerował, że ostateczne decyzje co do przyszłości TV Puls mogą zapaść w najbliższych tygodniach. Oznaczałoby to, że PMPG obeszłaby się smakiem, bo nie zdążyłaby złożyć konkretnej oferty.
Bliżej "Rzepy"
PMPG kończy właśnie audyt w Presspublice i lada chwila zdecyduje, czy składać ofertę Mecomowi na zakup 51 proc. udziałów w spółce wydającej "Rzeczpospolitą".
— Czas gra tu na naszą korzyść, to znaczy na niekorzyść wartości Presspubliki. Rynek reklamowy dołuje, a ponadto Axel Springer zrezygnował ze starania się o "Rzepę" — ocenia prezes PMPG.
Z drugiej strony, potwierdził, że tradycyjne media stają się ciężkim kawałkiem chleba.
— Oceniam jednak, że da się z nich jeszcze niejedno wycisnąć. TV Puls to trudne medium, na którym sparzył się nawet taki tuz jak, Rupert Murdoch — uważa Michał Lisiecki.
Dlatego też na audyt, którego koszt szef PMPG szacuje na kilkaset tysięcy złotych, spółka zdecyduje się dopiero, wówczas, gdy podpisze list intencyjny dający jej pierwszeństwo w negocjacjach.
Karol Jedlińsk