Point Group wyczuwa TV Puls

Karol Jedlińsk
opublikowano: 2009-06-04 00:00

Po kilku miesiącach

Po kilku miesiącach

spekulacji pierwszy

inwestor otwarcie deklaruje

chęć przejęcia TV Puls.

Michał Lisiecki, prezes Platformy Mediowej Point Group (PMPG), przyznaje, że TV Puls jest łakomym kąskiem.

— Gdybym dziś miał wybierać: gazeta "Rzeczpospolita" czy telewizja należąca do Dariusza Dąbskiego, wybrałbym ten drugi wariant, choć nie deprecjonuję przy tym prasy. Telewizja jednak nie jest mi obca, rozkręcamy przecież projekt TV Machina — twierdzi Michał Lisiecki.

Czas nagli

Nie chce jednak wykonywać nerwowych ruchów.

— Nie spieszymy się, bo mamy inne projekty w zanadrzu. Domkniemy je najpóźniej w III kwartale. Na razie pokazaliśmy TV Puls naszą wizję przejęcia stacji i przedział cenowy, jaki jesteśmy skłonni zaakceptować, choć nie mamy dogłębnej wiedzy o stanie finansowym spółki, bo nie zdecydowaliśmy się jeszcze na audyt — zaznacza Michał Lisiecki.

W zeszłym tygodniu Dariusz Dąbski, prezes TV Puls, powiedział, że spośród siedmiu firm zainteresowanych przejęciem stacji (ich nazw nie podał) dwie złożyły konkretne oferty. Wczoraj odpowiadał jak zwykle w takich sytuacjach.

— Nie chcę komentować spekulacji, z kim rozmawiam i o czym. Jak będą konkrety, to będziemy rozmawiać — powiedział szef TV Puls.

Wcześniej sugerował, że ostateczne decyzje co do przyszłości TV Puls mogą zapaść w najbliższych tygodniach. Oznaczałoby to, że PMPG obeszłaby się smakiem, bo nie zdążyłaby złożyć konkretnej oferty.

Bliżej "Rzepy"

PMPG kończy właśnie audyt w Presspublice i lada chwila zdecyduje, czy składać ofertę Mecomowi na zakup 51 proc. udziałów w spółce wydającej "Rzeczpospolitą".

— Czas gra tu na naszą korzyść, to znaczy na niekorzyść wartości Presspubliki. Rynek reklamowy dołuje, a ponadto Axel Springer zrezygnował ze starania się o "Rzepę" — ocenia prezes PMPG.

Z drugiej strony, potwierdził, że tradycyjne media stają się ciężkim kawałkiem chleba.

— Oceniam jednak, że da się z nich jeszcze niejedno wycisnąć. TV Puls to trudne medium, na którym sparzył się nawet taki tuz jak, Rupert Murdoch — uważa Michał Lisiecki.

Dlatego też na audyt, którego koszt szef PMPG szacuje na kilkaset tysięcy złotych, spółka zdecyduje się dopiero, wówczas, gdy podpisze list intencyjny dający jej pierwszeństwo w negocjacjach.

Karol Jedlińsk