Organizatorzy targów są pełni nadziei, że nadchodzący rok będzie pierwszym, o którym powiedzą: odżyliśmy.
To, jak będzie w 2004 roku wyglądał rynek wystawienniczy w Polsce, zależy od działań rządu, firm uczestniczących w targach, ale również od samych organizatorów targów.
— Gros polskich organizatorów targów, zarówno większych, jak i mniejszych patrzy na rynek targowy w Polsce poprzez pryzmat swoich, czasami nieudolnych, poczynań. A trudno jest oceniać nie patrząc na całość rynku międzynarodowego, który ma się całkiem nieźle — mówi Żaneta Berus, dyrektor handlowy warszawskiego centrum EXPO XXI.
Dodaje, że kryzys gospodarczy w Polsce, co prawda, wciąż trwa, ale przynajmniej w sektorze targów i wystaw idzie ku lepszemu.
Przetrwają najsilniejsi?
Przedstawiciele organizatorów targów zagranicznych narzekają na razie na konieczność obniżenia cen powierzchni wystawienniczych — czasem nawet o 30 proc. i co za tym idzie znacznie zmniejszoną rentowność.
— Kilka lat temu, w momencie gdy popyt wewnętrzny zaczynał słabnąć, rynek zagraniczny był postrzegany jako szansa dla rozwoju firm. Wtedy mogliśmy zaobserwować znaczny wzrost zainteresowania targami. Później, niestety, wiara w eksport straciła na sile, a same firmy zaczęły szukać oszczędności — mówi Jerzy Karaim, prezes Polexpo Exhibitions.
A może opodatkować?
Fundusze na promocję eksportu też są zdecydowanie za małe.
— W tej chwili Polska znajduje się na szarym końcu statystyk europejskich pod względem wydatków na promocję eksportu — zauważa Jerzy Karaim.
Prezes Polexpo proponuje rozwiązanie, które popularności nikomu nie przysporzy.
— Rozwiązaniem tego problemu może być wprowadzenie podatku eksportowego, który mógłby zasilić konto programów promocji eksportu — mówi Jerzy Karaim.
Inaczej po akcesji
Po wejściu Polski do UE diametralnie zmieni się sytuacja wystaw, także tych narodowych na Wschodzie. Już nawet nie chodzi tu o wizy, ale bardziej o konieczność wypowiedzenia dwustronnych umów pomiędzy Polską a WNP. Sposób, w jaki zareaguje na to Rosja, jest kluczowy dla przyszłości polskiej obecności na tamtejszych rynkach.
— Nie wiadomo jeszcze, czy będziemy mogli liczyć na podobne traktowanie jak firmy niemieckie czy włoskie. Jeśli nie, a jest to możliwe, możemy zupełnie wypaść z tamtego rynku — mówi Jerzy Karaim.
Kłopot z zabudową
Integracja niesie ze sobą jeszcze jedno, na pierwszy rzut oka błahe, ryzyko. Od pierwszego maja może znacznie wzrosnąć koszt zabudowy stoisk, zarówno podczas targów w Polsce, jak i zagranicznych. Będzie to skutkiem rozszerzenia na Polskę ochrony patentowej na najpopularniejszy system zabudowy — niemiecki Octanorm.
Dzisiaj bardzo wiele firm budujących zabudowy targowe korzysta z polskich podróbek Octanormu, na razie robiąc to legalnie. Po 1 maja 2004 r., patenty na system obejmą także Polskę, co zmusi firmy budujące stoiska do wymiany systemów, bądź zwiększy ryzyko ich niekoniecznie legalnej działalności — co również kosztuje.