Jeden z największych polskich producentów wózków dziecięcych, Polak, zaczynał wprowadzanie awangardowych wzorów od zakupu wózków za granicą.
Firma Polak z Częstochowy jest w pierwszej piątce krajowych producentów wózków dziecięcych. Dziś, jak uważa jej współwłaściciel, a zarazem senior rodzinnego biznesu — Zygmunt Polak, opanowała 10 proc. rynku w Polsce. Ma też silną pozycję poza granicami kraju.
— Do krajów byłego Związku Radzieckiego eksportujemy drugie tyle wyrobów, ile sprzedajemy w Polsce. Nasze wózki trafiają też do Niemiec, Austrii, Słowacji, Czech i na Węgry — mówi Zygmunt Polak.
Od gwoździa po wózek
Tradycje przedsiębiorczości w rodzinie Polaków sięgają połowy lat trzydziestych ubiegłego wieku. Ojciec Zygmunta Polaka prowadził sklep z artykułami żelaznymi, a później również drugi, z tekstyliami. Tak było do 1956 r., kiedy rozpoczął produkcję okuć do kuchni węglowych. Coraz mniejsze zapotrzebowanie na ten artykuł spowodowało, że Polakowie zmienili profil produkcji na karnisze okienne.
— Po kilku latach nasze karnisze nie wytrzymywały konkurencji z nowocześniejszymi aluminiowymi, które oferowały sklepy państwowe. Wtedy mój szwagier Waldemar Minkinia pomógł nam wejść w branżę wózkarską. W Częstochowie działało już sporo podobnych zakładów. Ale my założyliśmy, że zrobimy wózki od początku do końca. Nie będziemy ich składać z podzespołów. Tym samym mogliśmy w pełni kontrolować ich jakość i wygląd — opowiada Zygmunt Polak.
W latach 70. i 80. powszechne braki wszelkich produktów na rynku powodowały, że ze zbytem nie było problemu.
— Bramy zakładu otwieraliśmy o siódmej rano, a bywało i tak, że już o szóstej przed naszą firmą ustawiała się kolejka po wózki. Było na nie takie zapotrzebowanie, że przyjmowaliśmy zapisy — przyznaje szef firmy.
Kopiowanie wzorów
— W latach 70. wszyscy sprzedawali podobne wózki. Żeby wyróżnić się z szarzyzny, szukaliśmy wzorów za granicą. Z każdej podróży przywoziłem jakiś ciekawy model. Razem chyba ze 20. Niby dla swojego dziecka — śmieje się Zygmunt Polak.
Potem każdy model rozbierali na elementy pierwsze. Części, które można było wykonać bez niebotycznych nakładów, od razu kopiowali. Na pozostałe szukali zamienników.
— Zakrawa to na szpiegostwo przemysłowe, ale wózki nie mają patentów wzorniczych, więc jak zobaczyłem jakiś interesujący na ulicy, to starałem się przerysować zastosowane w nim rozwiązania. Czasami wyglądało to trochę śmiesznie: stoi facet z kartką w ręku i coś szkicuje. Matki mogły być zaskoczone. Bywało — umawiałem się z właścicielami, że jak dziecko wyrośnie z wózka, to go odkupię — przyznaje Zygmunt Polak.
Teraz sytuacja się odwróciła. Mniejsi producenci kopiują wyroby Polaka.
Modny kombajn
W halach produkcyjnych firmy piętrzą się wózki. Wszędzie zaawansowane technicznie i skomplikowane urządzenia pełne cięgieł i dźwigni. Pozwalają w kilka sekund zmienić wózek głęboki w spacerówkę lub w tzw. wersję sportową.
Wózki wyposażone są w wiele rozmaitych „szyberdachów”, osłon foliowych, moskitier, kieszeni, toreb itp. Wszystko dla wygody malucha i jego mamy. Pojazd z łatwością składa się i mieści w średniej wielkości bagażniku samochodowym. Najdroższy kosztuje około 900 złotych.
— Mody zwykle napływają z Zachodu. Najczęściej modernizowane są części widoczne. Elementy konstrukcyjne nie podlegają aż tak szybkim przeobrażeniom. Mimo to zatrudniamy kilku inżynierów, których zadaniem jest opracowywanie nowych rozwiązań i w tym zakresie — zaznacza Dariusz Polak, współwłaściciel firmy.
Dla Polaka niezwykle istotny jest udział w targach. Kiedyś wystawiał swoje produkty prawie wyłącznie w Poznaniu. Obecnie pokazuje je także w Czechach, Niemczech, Rosji i Skandynawii. Na rynku królują obecnie wózki wielofunkcyjne, czyli gondola dla niemowlaka, wózek głęboki i spacerówka w jednym. Najmodniejsze w tym sezonie są materiały gładkie w odcieniach beżu i grafitu.
— Z nazwiskiem Polak niełatwo robi się interesy na Zachodzie, ale też w Czechach i na Słowacji. W tych krajach nasze produkty pojawiają się pod marką Baby smile. Za to w krajach byłego Związku Radzieckiego Polak to bardzo silna marka — opowiada Dariusz Polak.
