Od początku roku holding Leszka Czarneckiego zarobił ponad pół miliarda złotych. O 313 proc. więcej niż przed rokiem.
Zysk netto Getin Holding za trzy kwartały tego roku robi nie mniejsze wrażenie niż normy wyrabiane przez Wincentego Pstrowskiego. Grupa Leszka Czarneckiego zarobiła do końca września 515,8 mln zł — 313 proc. więcej niż w takim samym okresie roku poprzedniego. Do interpretacji wyniku, jak za czasów przodowników, trzeba jednak użyć odrobiny dialektyki.
— Nie można go porównywać z minionym rokiem, kiedy Noble Bank dopiero zaczynał działalność, a TU Europa jeszcze nie było w holdingu. Niemniej wyniki są bardzo dobre — wyjaśnia Marcin Jabłczyński, analityk CA IB.
Zwraca on szczególną uwagę właśnie na ubezpieczyciela, którego wpływ na wyniki całej grupy ma niebagatelne znaczenie. Crossowanie polis z produktami kredytowymi znakomicie poprawia wyniki Getinu, podwyższając wpływy uzyskiwane z prowizji. A trzeba dodać, że kredyty w holdingu sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Szczególnym wzięciem cieszą się kredyty gotówkowe, które powoli zaczynają dorównywać kredytom samochodowym, wiodącym do tej pory prym w portfelu kredytowym grupy.
— Grupa z dużym sukcesem walczy o depozyty, a zajmie na tym rynku jeszcze lepszą pozycję po uruchomieniu placówek franczyzowych, do których startu jest już przygotowana operacyjnie — mówi Marcin Jabłczyński, który po wczorajszych wynikach daje Getinowi rekomendację „kupuj” z wyceną 22 zł w horyzoncie 12-miesięcznym.
Największy wpływ na rezultaty holdingu po trzech kwartałach miały wyniki finansowe Getin Banku, który wniósł do wspólnej kasy 208 mln zł. Grupa Noble Banku zarobiła na czysto 91,2 mln zł, a TU Europa — 40,9 mln zł. Spory udział w wyniku miała też jednorazowa transakcja sprzedaży części akcji Noble Banku w ramach oferty publicznej w maju tego roku — 201,2 mln zł.