Pół roku to standard ... nie tylko w Polsce

Katarzyna Gniazdek
opublikowano: 2005-07-04 00:00

Polscy przedsiębiorcy narzekają na długi czas oceny wniosków. W innych krajach nie jest lepiej.

Polskim przedsiębiorcom ubiegającym się o dotacje najczęściej doskwierają skomplikowane procedury oraz długie terminy oceny wniosków. Okazuje się, że nie jest to tylko polską specyfiką. Grecja czy Hiszpania, mimo ponad 15 lat doświadczenia i znacznego rozwoju gospodarczego, do dziś borykają się z problemem długiego czasu rozpatrywania wniosków o wsparcie unijne. Jak z nim walczą?

W Grecji do niedawna ubiegający się o wsparcie na wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw oczekiwali na wyniki oceny prawie sześć miesięcy, zaś na refundację poniesionych kosztów — kolejne cztery. Okres ten udało się skrócić o połowę dzięki zaangażowaniu banków w proces aplikacji i oceny wniosków. Wybrane przez administrację i współpracujące na podstawie umów banki wstępnie oceniają wnioski i projekty, akceptują je i przesyłają administracji do ostatecznej akceptacji. Pośredniczą też w wypłacie dotacji.

Banki informują także potencjalnych beneficjentów o dostępnych dla nich programach pomocowych. Takie rozwiązanie zaproponowano po zaobserwowaniu, że przedsiębiorcy najczęściej pytają o dotacje w banku, z którym już współpracują.

W Polsce rola banków w systemie wsparcia również ma coraz większe znaczenie. Pomoc nie jest jednak tak zaawansowana. Pełną weryfikacją wniosku w dalszym ciągu zajmują się urzędnicy.

Administracja hiszpańska ciągle potrzebuje 6-9 miesięcy na ocenę projektów. Wniosek jednak na pewno nie przepadnie z powodu braku jednej parafy — wnioskodawca wezwany zostanie do jego poprawienia. I tu polscy urzędnicy stają na wysokości zadania. Złożenie wniosku z błędem wynikającym z pośpiechu co najwyżej zmusi aplikującego do wizyty w urzędzie i zrobienia korekty. Warunkiem jest jednak, aby wniosek został złożony co najmniej na 7 dni przed zamknięciem rundy aplikacyjnej.

Inaczej niż w Polsce wygląda w Hiszpanii współpraca z doradcami pomagającymi pozyskać unijne dotacje. Mogą oni tam składać wnioski i śledzić ich losy. Ogranicza to zaangażowanie firm w procedurę administracyjną do minimum. Możliwe jest też konsultowanie projektu z przedstawicielem administracji, zanim zostanie opracowany dla niego wniosek, zarówno pod kątem formalnym, jak i merytorycznym. Dzięki temu zdecydowanie mniej jest aplikacji niespełniających wymogów formalnych i mniej zatrważające są dane o skuteczności pozyskania środków w danej rundzie aplikacyjnej — w Polsce średnio 15 proc., w Hiszpanii — 70 proc.

Katarzyna Gniazdek prezes DGE Bruxelles