Większość, bo 51 proc., oszczędności trzymamy na krótkoterminowych lokatach. W funduszach inwestycyjnych ulokowaliśmy 7 proc., a bezpośrednio na giełdzie 5 proc. — wynika z raportu BGŻOptima. Nie stajemy się bardziej oszczędni, mimo że w czasie kryzysu stopa oszczędzania powinna rosnąć ze względu na zwiększone obawy o przyszłe zabezpieczenie finansowe.
Tymczasem wskaźnik spada od 15 lat (poza korekcyjnym odbiciem w latach 2008-10) i wynosi 5,1 proc., podczas gdy w Niemczech jest to 11,3 proc. Piotr Grzybczak, dyrektor zarządzający banku BGŻOptima, oczekuje jednak jego wzrostu.
Średni depozyt na jednego mieszkańca w Polsce to 2,8 tys. EUR (niecałe 12 tys. zł). W Belgii jest to 25,6 tys. EUR, w Wielkiej Brytanii ponad 23 tys. EUR, a w Niemczech 21 tys. EUR. Analitycy BGŻOptima szacują, że prawie 50 proc. lokat i inwestycji należy do zaledwie 6 proc. społeczeństwa. W ostatnich latach najchętniej wybieraliśmy produkty z dzienną kapitalizacją odsetek.
— Polacy lubią lokować pieniądze na jak najkrótsze okresy, chociaż 80-90 proc. takich lokat jest następnie odnawiana przynajmniej przez rok — zaznacza Piotr Marciniak, dyrektor operacji w banku BGŻOptima.
Awersja do długoterminowych inwestycji wpływa na brak zainteresowania produktami emerytalnymi, takimi jak IKE czy IKZE. To również problem dla polskiego sektora bankowego.
— Nowe regulacje, jak Bazylea III, do której dostosowanie rozpoczynają polskie banki, powodują, że udział i znaczenie depozytów terminowych, przynajmniej na 6 miesięcy oraz dłuższych będzie rósł — mówi Piotr Grzybczak.
Wynika to z zalecenia, aby dostosowywać depozyty do kredytów,a te ostatnie są w większości długoterminowe. Dlatego w tym roku średnie oprocentowanie depozytów miesięcznych i krótszych spadło o 0,4 pkt proc., podczas gdy oprocentowanie lokat rocznych i ponadrocznych o tyle samo wzrosło. Analitycy BGŻOptima uważają, że już dziś warto wybierać długoterminowe produkty, nawet do 24 miesięcy, ponieważ stopy procentowe w perspektywie najbliższego roku będą spadać, a banki oferują coraz korzystniejsze oprocentowanie.
Zdaniem Michała Perłowskiego, ciekawą alternatywą będzie rynek akcji i funduszy inwestycyjnych. — Nie wiemy, czy jesteśmy na minimalnych poziomach, jednak można już myśleć o podzieleniu oszczędności i regularnym zwiększaniu udziału pieniędzy inwestowanych w akcje i jednostki funduszy. Ciekawym pomysłem pozostaje inwestowanie w ziemię oraz wybrane obligacje korporacyjne dużych przedsiębiorstw, o stabilnej sytuacji finansowej — mówi Michał Perłowski.