Przez lata wirtualna rzeczywistość (VR) była wytworem fantazji pisarzy science fiction, a na naszych oczach staje się rzeczywistością. Od roku, kiedy to Facebook wyłożył 2 mld USD za niewielką firmę Oculus VR, jest już poważnym biznesem. Do globalnej walki stanęli tacy giganci, jak Samsung, Sony, HTC czy Google, a eksperci mówią o rodzącym się rynku, który za kilka lat może być wart miliardy dolarów. W tym wszystkim jest także polski akcent — swoich sił na tym rynku zamierza spróbować start-up z podkrakowskiej Skawiny: VRizmmo. Od lutego sprzedaje już gogle w sieci, a kilkanaście dni temu zadebiutował w marketach z elektroniką.

— Wszystko zaczęło się od klocków lego i soczewek z dziecięcej zabawki — mówi Dariusz Żołna, szef VRizmmo. Półtora roku temu, kiedy Oculus prezentował światu swoje gogle, z tych właśnie materiałów postanowił zbudować prototyp własnego urządzenia. Gogle działały, więc pojawił się pomysł na biznes. W maju ubiegłego roku zostały pokazane światu na krakowskich targach branży gier komputerowych Digital Dragons. Pomysł na polskie gogle jest prosty i podobny do rozwiązania, które stosuje np. Samsung czy Google. Opiera się ono na smartfonie wkładanym w gogle. Dzięki zestawowi specjalnych soczewek obraz na ekranie telefonu jest widziany w trzech wymiarach. Po zastosowaniu przystosowanych do tego programów zdjęcia, filmy czy gry możemy oglądać w wirtualnej rzeczywistości.
— Nasze gogle są lepsze od innych modeli, które obecnie można kupić. Wszystko dzięki temu, że stosujemy po dwie soczewki na oko, a nie po jednej, tak jak konkurencja. Dzięki temu mamy nie tylko lepszy obraz, ale także użytkownicy nie skarżą się na chorobę lokomocyjną czy bóle głowy — twierdzi Dariusz Żołna. Okulary VRizmmo — jak przystało na prawdziwy technologiczny start-up — powstają w garażu, należącym do drugiego właściciela. Są składane ręcznie, a przy ich produkcji pracują udziałowcy, ich rodziny i znajomi. — Skalą produkcji na pewno nie będziemy mogli konkurować np. z Samsungiem, który jest w stanie wyprodukować dziesiątki tysięcy gogli miesięcznie, ale nie oznacza to, że jesteśmy bez szans na tym rynku — uważa Dariusz Żołna. Choć nie zamierza rezygnować z rynku detalicznego, to największą przyszłość widzi w klientach biznesowych — firmy zajmujące się tworzeniem programów lub gier VR. Kolejna grupa to odbiorcy tych programów, czyli firmy z takich branż, jak np. moda, architektura czy turystyka. Biznes VRizmmo jest finansowany z kieszeni założycieli — inwestorzy z polskiego rynku kapitałowego nie wykazali żadnego zainteresowania technologią VR. VRizmmo nie jest jedyną polską firmą, która interesuje się rodzącym się rynkiem VR. W kwietniu swój pomysł na tworzenie oprogramowania na platformy VR ogłosił gliwicki producent gier komputerowych The Farm 51. Pierwszy program ma umożliwić wirtualne wycieczki po terenie byłej elektrowni atomowej w Czarnobylu. © Ⓟ
MACGYVER: Pomysł na własne gogle VR zrodził się w głowie Dariusza Żołny, założyciela VRizmmo, kiedy usłyszał o tym, że nad takim urządzeniem pracuje firma Oculus. Szybko zbudował prototyp własnych okularów. Użył do tego klocków lego i soczewek z zabawki dla dzieci. [FOT. TOMASZ GOTFRYD]
