Ponad 40 proc. dorosłych Polaków uważa, że działanie systemu ochrony zdrowia się pogarsza, a według 38 proc., że jest on w stanie kryzysu. Z Globalnego Badania Nastrojów Społecznych IRIS wynika także, że tylko co czwarty mieszkaniec kraju nad Wisłą jest przekonany, że państwo troszczy się o najsłabszych członków społeczności.
Nie dziwi więc, że Polacy coraz więcej wydają na polisy zdrowotne. Na koniec września dobrowolne ubezpieczenie miało już 4,69 mln Polaków, o 15 proc. więcej niż rok wcześniej. W ciągu trzech kwartałów wydatki na ten cel wzrosły prawie o 34 proc. – do 1,175 mld zł.
To efekt zarówno większej liczby ubezpieczonych, jak też wzrostu cen polis w następstwie wyższych stawek za usługi medyczne.
— Decyzja o zakupie ubezpieczenia wydaje się bardziej racjonalna od płacenia za każdą wizytę oddzielnie. Z drugiej strony coraz większa liczba osób korzystających z lekarzy prywatnie powoduje, że także rynek niepublicznych świadczeń medycznych powoli łapie zadyszkę, zwłaszcza w dużych miastach, a kolejki — także w przychodniach prywatnych — są coraz dłuższe. Dlatego najwięcej wysiłku ubezpieczyciele wkładają w kontraktowanie nowych partnerów medycznych. W końcu to jedna z głównych przewag polis nad abonamentami medycznymi — ubezpieczeni mogą korzystać z dużo szerszej listy placówek, w tym również największych operatorów medycznych — mówi Marcin Załęski, dyrektor działu ubezpieczeń zdrowotnych i pracowniczych w Saltus Ubezpieczenia.
O tyle w skali roku wzrosła wartość wydatków Polaków na prywatne polisy zdrowotne w ciągu trzech kwartałów 2023 r.
Według Piotra Kardy, prezesa Lavena, średnia składka, której wzrost w ostatnich dwóch latach sięgnął kilkudziesięciu procent, w 2024 r. nie będzie już rosła tak mocno.
— Koszty usług medycznych będą się zwiększały, natomiast coraz lepsze łączenie telemedycyny z klasycznym dostępem do lekarza utrzyma średnią składkę na podobnym poziomie jak w latach ubiegłych — uważa Piotr Karda.
Choć ubezpieczenia zdrowotne cieszą się rosnącą popularnością od wielu lat, to Polacy wciąż przeznaczają na nie relatywnie niewiele pieniędzy z prywatnych zasobów na wydatki zdrowotne.
— Wszyscy oczekujemy pierwszych decyzji nowej minister zdrowia, zwłaszcza że jednym z punktów wpisanych w umowę koalicyjną jest poprawa dostępności do ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Jest to szczególnie ważne w momencie, kiedy system zmaga się z kryzysem demograficznym, który dotyczy także rynku pracy — mówi Dorota M. Fal, doradczyni zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.
Jej zdaniem wystarczyłyby niewielkie zmiany i wsparcie podatkowe obywateli i pracodawców, żeby zwiększyć prywatną ochronę zdrowia, przekierować pieniądze tam, gdzie mogą efektywnie wspierać zdrowie.

