Z badań TNS wynika, że w 1962 r. mężczyźni mieli głównie „zawodowe” powody do picia. 73,5 proc. ankietowanych mieszkańców miast deklarowało, że spożywa alkohol z okazji wypłaty czy premii. Więcej takich powodów mieli mężczyźni na wsiach — tu procent wskazań sięgnął 76,2. Jak zmiany zaszły przez lata? Rozróżnień miejsko-wiejskich nie ma, ale wynik jest inny.

Dzisiaj polscy mężczyźni nie potrzebują okazji. Właśnie brak okazji jako „okazja” do picia wskazywany jest najczęściej — przez 71 proc. ankietowanych. W 1962 r. był dopiero na trzecim miejscu (54,9 proc. wskazań w miastach i 66,1 proc. wskazań na wsiach).
Wówczas na drugim miejscu plasowała się również „zawodowa” okazja, bo spotkanie ze znajomymi z pracy w przypadku miast (60,9 proc.), a na wsiach numerem dwa był zarobek lub załatwienie sprawy w mieście (66,6 proc.).
Obecnie na drugiej pozycji plasuje się zachęta do konsumpcji ze strony znajomych (16 proc.). Co ciekawe — o ponad dwa razy wzrósł w ciągu tych lat odsetek deklarowanych abstynentów, którzy stanowią dziś 24 proc. (badanie na 4000 osobach)wobec 10 proc. w 1962 r. (wówczas przepytano 3000 osób).
