Polacy pracują nad lekiem na raka

opublikowano: 16-10-2014, 00:00

Innowacje: Spółka BS-154 szuka sposobu na leczenie nowotworów, odpornych na dostępne środki. Projekt jest dotowany z pieniędzy unijnych

Nad nowymi sposobami walki z nowotworami pracują naukowcy na całym świecie, i choć medycyna rozwija się błyskawicznie, wciąż jeszcze pozostaje wiele przestrzeni, w których wiedza człowieka jest niewystarczająca. I tak dzisiejsza medycyna bywa bezradna np. wobec zjawiska uodparniania się komórek nowotworowych na istniejące leki. Jak podają przedstawiciele gdańskiej firmy BS-154, wydzielonej ze struktur spółki Blirt, może to dotyczyć blisko 40 proc. wszystkich przypadków.

LEK NA RAKA:
LEK NA RAKA:
W Polsce trwają prace nad nowym lekiem na nowotwory, w leczeniu których dotychczasowe metody zawodzą. Koordynuje je spółka BS-154. — Tworzony przez nas cytostatyk stanowi nowość nie tylko w Polsce, ale i w skali międzynarodowej — twierdzi Dominik Ziętkowski, wiceprezes ds. badań i rozwoju w spółce BS-154. [
FOT. ŁUKASZ.GłOWALA]

Firma BS-154, m.in. z Instytutem Farmaceutycznym z Warszawy, Wydziałem Chemicznym Politechniki Gdańskiej, podjęła wyzwanie i włączyła się w badania nad nową chemioterapią wielolekoopornych nowotworów. Pracuje nad kandydatami na leki z grupy cytostatyków, które mogłyby się oprzeć zjawisku lekooporności, zwiększając tym samym skuteczność leczenia.

— Lek mógłby znaleźć zastosowanie w tzw. II linii leczenia, czyli w sytuacji, gdy zawodzi podstawowa chemioterapia — wyjaśnia Dominik Ziętkowski, wiceprezes ds. badań i rozwoju w spółce BS-154.

W walce z nowotworem

Jak zapewnia, związki dla leku zostały już odkryte i zsyntetyzowane, a substancje przebadane pod względem właściwości fizykochemicznych. Uzyskane wyniki dotychczasowych badań są obiecujące. Związki wykazują skuteczność na wielolekooporne komórki rakowe z nowotworów litych (np. raka piersi czy raka jelita), a także białaczek.

— Cały czas prowadzimy badania na szerokim spektrum komórek nowotworowych wielu typów, zarówno tych, wykazujących zjawisko wielolekooporności, jak i reagujących na dostępne na rynku leki. Jesteśmy w przededniu prac na zwierzęcych modelach nowotworowych. Będziemy sprawdzać bezpieczeństwo i skuteczność cząstek terapeutycznych. Niemniej tworzenie leku to kilkunastoletni proces, przed nami jeszcze wiele pracy. I dla zwiększenia efektywności i skali naszych badań, będziemy chcieli w projekt zaangażować większego partnera, branżowego lub finansowego — zapowiada Dominik Ziętkowski.

Finansowanie dla badań

Prace nad nowym związkiem, który można byłoby zastosować w terapii nowotworowej,został rozpoczęty już dziewięć lat temu przez Instytut Farmaceutyczny i Politechnikę Gdańską. W październiku 2012 r., w związku z wcześniejszą współpracą, przeniesiono prawa do patentu, obejmującego odkryte antrapirydazony. A następnie scedowano dalsze prace nad „kandydatem” na cytostatyk na nową firmę — BS-154, utworzoną przy wsparciu Funduszu Kapitałowego Agencji Rozwoju Pomorza. W ten sposób pozyskali kapitał na kontynuację badań — fundusz zainwestował blisko 800 tys. zł, obejmując mniejszościowy pakiet udziałów w BS-154. Finansowanie pochodziło z Działania 3.1 „Inicjowanie działalności innowacyjnej” Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

Pod koniec czerwca 2014 r. przedsięwzięcie, realizowane już w ramach konsorcjum, którego liderem jest Blirt, otrzymało dodatkowe finansowanie z Programu „Innotech II”, przyznane przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (umowę podpisano na realizację projektu „Badanie aktywności chemoterapeutycznej preparatu BS-154, nowego cytostatyku, modelującego oporność wielolekową komórek nowotworowych”). Tą drogą pozyskano 3,27 mln zł dofinansowania — większość zostanie przeznaczona na badania, ponad 300 tys. zł będzie wydane dopiero na etapie przygotowań do komercjalizacji. Wartość całego projektu szacowana jest natomiast na 3,88 mln zł. Planowo realizacja projektu ma się zakończyć przed listopadem 2016 r.

— Do tego czasu chcemy zamknąć prace nad projektem i udowodnić skuteczność cząstek na komórkowych i zwierzęcych modelach nowotworowych. Jeśli natomiast chodzi o część biznesową, będziemy wówczas prowadzić już globalną kampanię zmierzającą do sprzedaży technologii lub pozyskania partnera, z którym moglibyśmy kontynuować badania — zapowiada Dominik Ziętkowski.

Jednak, jak zauważa, komercjalizacja wyników badań, zrodzonych na uczelni do najłatwiejszych nie należy. Na uczelniach brakuje zwykle doświadczonych jednostek, które zajmowałyby się transferem technologii.

— Często pojawiają się pomysły, by tworzyć spółki przeznaczone do transferu technologii, co mogłoby zwiększyć przekazywania transferu wiedzy na rynek, zwłaszcza że kluczowe decyzje łatwiej jest podjąć w spółce niż w senacie uczelniany. Ale najwięcej i tak zależy od kompetencji zespołu, potrzebni są ludzie, którzy będą w stanie skutecznie przetransferować technologie z uczelni do przemysłu — dodaje Dominik Ziętkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane