Polacy zapobiegną katastrofom morskim

Anna BełcikAnna Bełcik
opublikowano: 2015-09-21 12:08

Firma Sup4Nav opracowała elektroniczny system, który zmniejsza ryzyko kolizji morskich.

Jak zaznacza Piotr Borkowski, współwłaściciel firmy Sup4Nav, wywodzącej się z Akademii Morskiej w Szczecinie, średnio raz w miesiącu na świecie tonie statek wielkości Titanica. Są to zazwyczaj statki handlowe, dlatego - w przeciwieństwie do katastrof promów pasażerskich – wypadki te nie są nagłaśniane w mediach. Niemniej jednak dla armatorów i przedsiębiorców oznaczają olbrzymie straty finansowe. 

Bez kolizji:
Bez kolizji:
Navdec został zainstalowany już na kilkunastu statkach, u polskich i niemieckich armatorów. Cały czas jest testowany i rozwijany.
Sup4Nav

- Średni koszt kolizji statku, uwzględniający jedynie koszty naprawy jednostki pływającej, wynosi ok. 1 mln USD. Do tego dochodzą: strata załadunku i przede wszystkim ryzyko utraty zdrowia lub życia załogi oraz zanieczyszczenia środowiska naturalnego – wylicza Piotr Borkowski.

Rejs pod pełną kontrolą 

Firma opracowała więc system Navdec, który zabezpiecza przed błędami popełnianymi przez nawigatorów, stanowiącymi najczęstszą przyczynę katastrof morskich. 

- Rozwiązanie jest skierowane głównie do nawigatorów statków handlowych, ale zakładamy, że w przyszłości system będzie wykorzystywany również na prywatnych jachtach – zaznacza  Piotr Borkowski.

Program automatycznie wyznacza kurs, utrzymując bezpieczny dystans w stosunku do  pozostałych jednostek pływających. Navdec integruje dane nawigacyjne z systemów informacyjnych, przetwarza je i wysuwa gotową propozycję manewru antykolizyjnego. Wszystko odbywa się w zgodzie z międzynarodowymi przepisami o zapobieganiu zderzeniom na morzu.

- Navdec jest efektem wielu lat prac prowadzonych w Akademii Morskiej w Szczecinie. Projekt w 2007 r. otrzymał grant rozwojowy z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, pieniądze umożliwiły nam zbudowanie infrastruktury informatycznej i stworzenie prototypu urządzenia. Później podjęliśmy dziania, pozwalające na wprowadzenie produktu na rynek i podpisaliśmy z uczelnią umowę licencyjną. Pozwoliło nam to na kolejny krok: w 2013 r. wspólnie z Polską Fundacją Przedsiębiorczości, naszym inwestorem, założyliśmy spółkę. Dziś produkt jest już gotowy do sprzedaży. Dotychczas został zainstalowany na ok. 20 statkach, należących do polskich i niemieckich armatorów – opowiada Piotr Borkowski. 

System został objęty ochroną patentową – zgłoszenia dokonano w wymiarze krajowym i międzynarodowym. 

Z uczelni prosto na rynek 

Firma planuje zarabiać na sprzedaży systemu oraz jego serwisowaniu.  

- System będzie cały czas ewoluował. Będziemy go wzbogacać o nowe funkcjonalności i na bieżąco dostosowywać do zmieniających się wymogów prawnych – mówi Piotr Borkowski. 

Niedawno firma otrzymała grant rozwojowy z unijnego programu dla małych i średnich firm, w ramach Horyzont 2020 (instrument SME). W pierwszej jego fazie, wybrane firmy dostają 50 tys. EUR na przygotowanie analiz rynkowych – oceny potencjału technicznego i komercyjnego projektu. 

- Obecnie przygotowujemy wniosek do tzw. fazy drugiej konkursu. Staramy się o pieniądze, które pomogą nam rozwinąć produkt i zwiększyć jego sprzedaż – zaznacza Piotr Borkowski.

Mogą pomóc firmie w podjęciu kolejnych wyzwań, technologicznych i biznesowych.