Polacy złamali monopol Gore

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 24-05-2013, 00:00

Po latach krajowa firma wygrała z amerykańskim gigantem. Zdobyła — intratne — zlecenie dla wojska, a armia zaoszczędziła 17 mln zł

Polski przemysł tekstylny i włókienniczy od lat jest w fatalnej kondycji. Jednak Arlen, producent odzieży korporacyjnej, medycznej, specjalnej i przeznaczonej dla służb mundurowych, ma powody do radości — wygrał przetarg na dostawę 50 tys. szt. ubrań ochronnych dla armii. To wydarzenie bez precedensu — Arlen jest pierwszą polską firmą, której po latach udało się przełamać monopol amerykańskiego koncernu Gore. Sukces zawdzięcza tkaninie używanej do produkcji odzieży specjalnej oraz konkurencyjnym warunkom przetargu.

Na własne życzenie

— Nareszcie wojsko zdecydowało się na zmianę specyfikacji istotnych warunków zamówienia [SIWZ — red.], która umożliwiła wykorzystanie nie tylko tkaniny Gore, ale także innej, o bardzo zbliżonych parametrach, a jednocześnie nie wpłynęła negatywnie na jakość produktu. Kluczowe było dopuszczenie możliwości zastosowania podszewki z dzianiny, a nie tkaniny — tłumaczy Andrzej Tabaczyński, prezes Arlenu.

Dotychczas przetargi na wojskowe kurtki i spodnie ochronne wygrywali tylko producenci, szyjący odzież z gore-teksu, czyli specjalnej tkaniny chroniącej przed deszczem i wiatrem, produkowanej przez Gore. Wymuszały to parametry tkaniny wpisane w SIWZ — niemal identyczne z charakterystycznymi dla gore-teksu. „Armia zamawiała materiały zgodne ze specyfikacją, w której sama zdefiniowała wymagania wobec ubrań ochronnych. Przetargi są otwarte i każdy producent może złożyć swoją ofertę” — napisało Gore.

Koncern podkreśla również, że w żaden sposób nie wpływał na kształt warunków przetargowych: „Firma Gore i jej praktyki biznesowe są w pełni zgodne z obowiązującym prawem i przepisami w Polsce. Firma Gore nie wywierała i nie wywiera wpływu na decyzje dotyczące przetargów”. Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) tłumaczy, że wyśrubowane kryteria przetargowe to efekt dbałości resortu o wysoką jakość sprzętu.

„W przypadku odzieży [ochronnej — red.] dodatkowej specyfikacji podlegały materiały zasadnicze, z jakich miało powstaćumundurowanie. Taka specyfikacja jest konieczna ze względu na warunki, w jakich mundury są użytkowane” — podkreśla Jacek Sońta, rzecznik MON. Wysoki rangą oficer wojska odpowiedzialny za logistykę (chcący zachować anonimowość) twierdzi, że tkanina Gore była wprawdzie najlepsza, ale ta jakość słono kosztowała.

— Zwłaszcza że nie było konkurencji — podkreśla nasz rozmówca.

Koniec dyktatu

Możliwość szycia tylko z gore-teksu oznaczała, że to Gore dyktowało firmom odzieżowym ceny surowca. One zaś, dzięki współpracy z amerykańskim producentem, zyskiwały gwarancję wygranej w wojskowych przetargach. Łącznie w latach 2008-12 firmy korzystające z tkaniny Gore podpisały z wojskiem kontrakty na dostawę kurtek i spodni opiewające w sumie na ok. 170 mln zł. Przez pewien czas z gore-teksu szył też Arlen.

— Względy ekonomiczne zdecydowały, że postanowiłem poszukać innych rozwiązań. Udało się opracować własną tkaninę, o niegorszych parametrach. Dzięki temu w ostatnim przetargu mogłem zaproponować niższą cenę — tłumaczy Andrzej Tabaczyński.

Jego firma zaoferowała dostarczenie kurtek i spodni dla armii za 58 mln zł. Drugi oferent, szyjący z gore-teksu, oczekiwał o 17 mln zł więcej.

— Dzięki wojskowym zleceniom 700 osób ma do końca roku zagwarantowaną pracę u nas i naszych podwykonawców — podkreśla prezes Arlenu.

Na tropie korupcji

Okoliczności zakupów odzieży ochronnej dla wojska znalazły się pod lupą Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) i Żandarmerii Wojskowej. Rezultatem śledztwa prowadzonego z zawiadomienia Służby Kontrwywiadu Wojskowego były zarzuty korupcji wobec dwóch oficerów z 2. Regionalnej Bazy Logistycznej organizującej dla armii przetargi na dostawę m.in. kurtek i spodni. CBA trafiło też na ślad korupcji przy kontraktach na dostawę odzieży ochronnej dla Biura Ochrony Rządu i Straży Granicznej. W połowie 2012 r. o sprawie powiadomiło Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Postępowanie jest w toku. Dotychczas nikt nie usłyszał zarzutów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane