Polak lubi mieć sklep blisko domu

Anna Bełcik
opublikowano: 2011-11-15 00:00

Centra wygodnych zakupów nie konkurują z galeriami handlowymi. Wypełniają rynkową niszę

Budowa małych retail parków czy osiedlowych centrów wygodnych zakupów to dla jednych szybki sposób na zarobienie pieniędzy, dla innych idealna przestrzeń dla rozwoju biznesu. Tak czy inaczej, jedni i drudzy przyczyniają się do coraz szybszego rozwoju tego typu obiektów handlowych.

Dobrze zlokalizowany

— Budową małych obiektów o charakterze osiedlowym, których powierzchnia najmu zazwyczaj nie przekracza 5 tys. mkw., zainteresowani są zwłaszcza deweloperzy z branży mieszkaniowej, którzy w ten sposób rozwijają swoją ofertę. Idealnym miejscem do budowy takich placówek handlowych są w szczególności nowe osiedla na obrzeżach dużych miast — mówi Patrycja Dzikowska, dyrektor w Dziale Badań Rynku i Doradztwa w Jones Lang LaSalle.

Tego typu przestrzenie handlowe powstają najczęściej z inicjatywy indywidualnych, lokalnych inwestorów. Jednak coraz częściej na rynku pojawiają się firmy, które w swój biznes plan wpisały stworzenie ogólnopolskiej sieci, a lokalizacji poszukują również w średniej wielkości miastach.

Taką koncepcję ogłosiła m.in. spółka Czerwona Torebka, dawniej Świtalski & Synowie, która rozwijała w Polsce sieci FMCG — Żabka, Biedronka i Eurocash. W najbliższych 10 latach zamierza wybudować w Polsce blisko 2 tys. placówek handlu detalicznego. Dotychczas otwarto dwie — w Żorach i Dębicy.

— Nasze doświadczenie w branży nieruchomości komercyjnych pozwala na ocenę specyfiki i potencjału lokalizacji oraz zapotrzebowania na powierzchnie handlowe w danym mieście. Promień oddziaływania pasażu handlowego Czerwona Torebka wynosi około kilometra, tę przestrzeń zamieszkuje średnio od 5 do 7 tys. osób. Najbardziej nasycone powierzchniami handlowymi są duże miasta, my inwestujemy głównie w małych i średnich miejscowościach — wyjaśnia Ireneusz Kazimierczyk, prezes spółki Czerwona Torebka.

Koncept najmu

Koncepcja Czerwonej Torebki zakłada budowę prostych, jednokondygnacyjnych modułów handlowych bez części wspólnych, stworzonych w sąsiedztwie innych kompleksów handlowych, z komplementarną wobec nich ofertą.

— Takie obiekty handlowe to miejsce zarówno na sklep mięsny, warzywniak, aptekę, jak i sklep odzieżowy i kawiarnię. Asortyment ma być dostosowany do potrzeb lokalnego rynku, czyli zaspokajać codzienne potrzeby zakupowe okolicznych mieszkańców — mówi Ireneusz Kazimierczyk.

Na konieczność dopasowania oferty do potencjału lokalizacji zwraca też uwagę Patrycja Dzikowska. Zaznacza, że w małych formatach handlowych nie sprawdzają się najemcy reprezentujący modę ani marki z wyższej półki.

— Podstawą jest supermarket popularnej sieci, który przyciągnie klientów. Ofertę dopełnią drogeria, kiosk, apteka, kwiaciarnia, punkty usługowe, czyli wszystko to, co klienci chcą kupić od ręki — zaznacza Patrycja Dzikowska.

Jej zdaniem, w przypadku lokalnych centrów szybkich zakupów i minigalerii najlepiej sprawdzają się jednokondygnacyjne obiekty. Świadczą o tym same preferencje konsumentów. Zagospodarowanie wyższych kondygnacji będzie najkorzystniejsze, jeśli pojawi się tam centrum medyczne, klub fitness, sala zabaw dla dzieci, kawiarnia, lub restauracja.

Zamiast starych pawilonów

O powodzeniu małych centrów handlowych decyduje przede wszystkim solidna analiza potencjału lokalnego rynku.

— Wybierając lokalizację warto ocenić jakość handlu w regionie. Stare sklepy wybudowane w latach 80. czy 90. pozostawiają wiele do życzenia. Zakupy w nich są też droższe niż w nowoczesnych obiektach, których najemcami są sieci — podsumowuje Patrycja Dzikowska.

Z punktu widzenia dewelopera, minigalerie są o tyle korzystnym formatem, że nie wymagają wysokich nakładów. Niższe są zarówno koszty budowy, jak i najmu niż w przypadku dużego centrum handlowego. Skraca się też czas realizacji obiektu.

Przykłady sieci małych obiektów handlowych powstających w Polsce

Rece Group

Spółka została założona w 1999 r. przez norweski holding Real Estate Central Europe AS. Rozwija w Polsce sieć skwerów handlowo-usługowych. Z założenia mają to być obiekty o powierzchni od 2 do 3 tys. mkw. z dominującym supermarketem spożywczym. Firma zarządza aktualnie 11 punktami. Skwery handlowe działają w Łodzi, Bydgoszczy, Toruniu, Inowrocławiu, Gdańsku, Głogowie, Słupsku, Piotrkowie Trybunalskim, Kaliszu, Grudziądzu.

Czerwona Torebka

Firma planuje budowę platform handlu detalicznego w całym kraju. Proponowana przez Czerwoną Torebkę koncepcja zakłada budowę obiektów składających się z powtarzalnych modułów, każdy o powierzchni około 60 mkw., z możliwością ich łączenia. Jeszcze przed końcem 2011 r. w kraju ma działać siedem punktów handlowych — w Żorach, Dębicy, Słupsku, Tomaszowie Mazowieckim, Słupcy, Skarżysku-Kamiennej i Świebodzicach. Docelowo w Polsce za powstać prawie 4,5 tys. takich platform.

Dekada Realty

Firma działająca od 2007 r. (wcześniej jako Grupa Foren) zamierza zbudować sieć dziesięciu obiektów handlowych Dekada. Pierwsze trzy już działają w Myślenicach, Skierniewicach i Sieradzu. Powstały w 2011 r. Otwarcie kolejnych zaplanowano na najbliższe dwa lata, m.in. w Żyrardowie (3,8 tys. mkw. powierzchni najmu), Olsztynie (3,7 tys. mkw.), Krakowie (3,4 tys. mkw.), Grójcu (4,83 tys. mkw.).

Grupa IVS

Firma działa od 14 lat. Skupia się na rynkach małych i średnich miast. W kwietniu 2011 r. oddała do użytku Galerię Aura w Mielcu. W 60-tysięcznym mieście wybudowała obiekt handlowy o powierzchni 2,9 tys. mkw. IVS realizuje inwestycje także w Dębicy, gdzie rozbudowuje otwartą w 1999 r. Galerię Raj — zakończenie prac zaplanowano na II kw. 2012 r. W najbliższe plany firma wpisała budowę Galerii Raj w Kraśniku. Całkowita powierzchnia obiektu wyniesie 7,3 tys. mkw.