Czytasz dzięki

Poland, Holland — dwa bratanki

opublikowano: 17-06-2015, 00:00

EXPO 2015 W MEDIOLANIE Na Wystawie Światowej EXPO 2015 w Mediolanie, której hasło brzmi „Wyżywienie planety, energia dla życia”, nasz pawilon przypadkiem sąsiaduje z holenderskim.

Jesteśmy tam zatem na pewno rozpoznawalni i nie występuje zjawisko znane Polakom na całym świecie, gdy przedstawiając się „Poland”, jesteśmy odbierani jako „Holland”. Na terytorium Unii Europejskiej ostatnio już się to poprawiło, ale w wymiarze globalnym upłyną jeszcze lata. Trudno się więc dziwić, że marka „Polska” lokuje się dopiero w piątej dziesiątce państw, gdy w PKB na mieszkańca jesteśmy w trzeciej.

Wnętrze polskiego pawilonu w Mediolanie

Jednym z elementów budowania narodowej marki jest właśnie udział w wystawach światowych. Polska uczestniczy ponownie w pracach paryskiego Bureau International des Expositions (BIE) od zmiany ustroju. Jesteśmy od Sewilli 1992 obecni na wystawach uniwersalnych, w latach podzielnych przez 10 i 5, oraz na mniejszych tematycznych. Odpuściliśmy tylko EXPO 2012 w koreańskim Yeosu, którego tematem były oceany. Prezentacja w Mediolanie ze względu na jakże ważną dla gospodarki tematykę żywnościową, bliskość oraz relacje unijne była oczywistością. Dlatego trudno pojąć, że rząd jeszcze w 2013 r. się zastanawiał, czy… w ogóle mamy jechać. Chodziło o koszty, szacowane wtedy na 40 mln zł. Dzisiaj to 60 mln zł, ale występ na EXPO w większości objęty został projektem unijnym „Promocja polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych”, a budżet wykłada najwyżej 7 mln zł. Skłoniło to rząd do uchwalenia koncepcji programowej udziału w EXPO, ale dopiero… 25 marca 2014 r., notabene później została ona zmodyfikowana.

Dla przygotowania kraju do efektownej prezentacji ta decyzja podjęta została za późno co najmniej o dwa lata. Niestety, nie bierzemy przykładu z Niemiec, które do kolejnego EXPO zaczynają szykować się nazajutrz po poprzednim. Ze względu na proeksportową strukturę gospodarki udział w archaicznych co do formuły wystawach — wszak ich model pochodzi z XIX wieku — mogłyby sobie odpuścić. A jednak traktują prezentację nadzwyczaj poważnie, zawartość programowa niemieckiego pawilonu znana jest przed rozpoczęciem projektowania jego bryły. W Polsce zawsze postępuje się odwrotnie — najpierw konkurs architektoniczny, a potem wypełnia się środek…

W Mediolanie na szczęście elewacja pawilonu z drewnianych skrzynek na jabłka została utrafiona znakomicie. Jest spójna z prezentacją, a trzeba pamiętać, że konkurs rozstrzygnięto rok temu, jeszcze przed wybuchem embargowo-owocowej wojny handlowej z Rosją. Jabłka od początku stały się naturalnym lejtmotywem występu na EXPO 2015, wszak zajmujemy w tym sektorze pierwsze miejsce w UE i czwarte na świecie. W Mediolanie imponuje prawdziwy, a nie wirtualny sad jabłoniowy na dachu pawilonu. Promujemy także inne owoce, w których cieniu znalazła się oferta mięsna czy mleczna. Ale właśnie na nie postawili sąsiedzi, zatem oba pawilony przypadkowo są dla gości EXPO… komplementarne i uzasadniają powyższy tytuł. Aha, wspomniana Rosja także częstuje swoich gości narodowym produktem — wódką czystą, a wybranych również kawiorem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane