Polemika tłumaczy ws. Symultanki

DI
opublikowano: 2011-11-13 10:58

Opisana przez nas sprawa biura tłumaczeń Symultanka, wywołała żywą dyskusję w środowisku tłumaczy. Prezentujemy opinię trzeciej strony, w tym oświadczenie podpisane przez członków największego w Polsce forum tłumaczy (w załączniku).

Stanowisko Branżowego Forum Tłumaczy

--------Pozostałe opinie (więcej w komentarzach do tekstu o Symultance)-------

Takie przedstawienie sprawy jest krzywdzące dla tłumaczy przysięgłych, którzy nie godzili się na udostępnianie ostemplowanych kartek in blanco.

Zdarzyły mi się również propozycje takiej współpracy, od wielu różnych biur, które podchwyciły ten pomysł na biznes.  A za którymś razem, kiedy po raz kolejny nie wyraziłam zgody, usłyszałam w słuchawce: "Nie to nie. Znajdziemy sobie innego klepacza pieczątek". Oto kim stawał się w tym układzie tłumacz przysięgły: KLEPACZEM PIECZĄTEK. Teraz cała sprawa należy do przeszłości - ponieważ spadła liczba samochodów sprowadzanych zza granicy.

Tu nie chodziło tylko o pomysł na biznes, "usprawnienie" czy "mniejsze koszty", ale w gruncie rzeczy, takie postępowanie, nawet w dobrej wierze, nosiło znamiona o przestępstwa polegającego na poświadczaniu nieprawdy, bądź też na nakłanianiu do poświadczania nieprawdy...

To nie jest do końca tak, jak zostało to opisane w Pańskim artykule. Na temat "metody" opierającej się na podstemplowanych kartkach in blanco wypowiedziało się kiedyś Ministerstwo Sprawiedliwości:

"[...] Departament organizacyjny prosi również o zwrócenie
uwagi tłumaczom przysięgłym, że nieprawidłową praktyką
jest przesyłanie przez nich do biur tłumaczeń podpisanych
i opatrzonych pieczęcią pustych kartek, na których
następnie biura te w miarę potrzeby  tekst tłumaczenia
przesłany im droga elektroniczną. [...] Takie zachowanie
nosi znamiona poświadczenia nieprawdy i może stanowić
podstawę do pociągnięcia tłumacza zarówno do
odpowiedzialności zawodowej jak i karnej."

O sprawie pisała kiedyś gazeta "Polska The Times".
http://media.wp.pl/kat,1022939,wid,9660677,wiadomosc.html?ticaid=1d5cb#czytajdalej

Wypowiadało się również Towarzystwo Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych TEPIS:
http://www.tepis.org.pl/towarzystwo/biuletyn/66/pietno.html

http://www.tepis.org.pl/status/etyka/ostrzezenie.pdf

Na propozycje współpracy polegającej na wysyłaniu do biura pustych kartek z moją pieczęcią, wynalazłam pewnien patent: "A możemy się umówić, że będą mi Państwo płacili czekami in blanco?".
Na tym zwykle "współpraca" się kończyła.
:)

W okresie największego rozkwitu "karteczkowania", rzecz jasna - wypadłam poniekąd z rynku tłumaczeń samochodowych, podobnie jak inni tłumacze, którzy nie chcieli wchodzić w konflikt z prawem.  Nie godząc się na udostępnianie kartek miałam z czego żyć i nie narzekałam na brak pracy, ponieważ oprócz "samochodówek" są do tłumaczenia także teksty medyczne, techniczne, prawnicze - o wiele trudniejsze i czasochłonne. A takich prac - co jest rzeczą logiczną i zrozumiałą - nie podejmowali się tłumacze przyzwyczajeni do łatwego i szybkiego pieniądza za szablonowe dokumenty samochodowe.

----------

Samą działalność "Symultanki" w takiej formie uważam za skandaliczną pod względem prawnym (niezgodność z zasadami poświadczeń + możliwość nadużyć, czy wręcz oszustw).
A oburzenie na taki dumping jest dla mnie - jako tłumacza - zrozumiałe.
Prowadzenie postępowania przez rok. to w naszej strefie prawnej nic nowego - tak długie stosowanie aresztu jednak oczywiście budzi sprzeciw i wymaga wyjaśnienia.