Po załamaniu eksportu Police nie załamują rąk. Chcą sprzedawać nawozy w kraju. Na kredyt.
Zakłady Chemiczne Police próbują uciec przed kryzysem na rynku nawozów. Niedawno spółka zmuszona była zatrzymać cztery z sześciu ciągów produkcyjnych wytwarzających nawozy. To skutek załamania eksportu na kluczowe rynki Niemiec i Brazylii. Police zdecydowały się więcej uwagi poświęcić krajowym odbiorcom. Jednak sytuacja finansowa polskich rolników też nie jest najlepsza.
Pomocna dłoń
— Rolnicy mają zamrożoną gotówkę w niesprzedanej produkcji, a wiosną muszą kupić nawozy. Chcemy im to ułatwić — mówi Sławomir Winiarski, wiceprezes ZCh Police.
Police zamierzają więc nawiązać współpracę z bankiem, który, ich zdaniem, jest najbliżej rolników.
— Rozpoczęliśmy już negocjacje z BGŻ — mówi Sławomir Winarski.
Bank potwierdza, że negocjacje się toczą i tyle.
— Nie mogę odpowiedzieć na żadne pytania — mówi Alicja Myczkowska, rzecznik prasowy BGŻ.
O szczegółach ewentualnej współpracy nie chcą mówić także przedstawiciele Polic. W sprzedaży nawozów może pomóc także Żagiel, należąca do Kredyt Banku sieć sprzedająca kredyty.
BGŻ przyznaje, że także inne firmy z branży chemicznej interesują się współpracą. Nie chodzi jednak o największego producenta nawozów azotowych, jakim są Zakłady Azotowe Puławy.
— Nie dostrzegamy konieczności nawiązywania takiej współpracy z bankami — mówi Lech Kliza, wiceprezes ZA Puławy.
Kryzys dyktuje
Police szukają też finansowania bieżącej działalności firmy już od pięciu miesięcy. Spółka prowadzi negocjacje z Rabobankiem w sprawie kredytu obrotowego wartości 50 mln zł w zamian za hipotekę na części nieruchomości.
— Negocjacje zbliżają się do końca. Poprzednia linia kredytowa w ABN Amro Bank wygasła — mówi Jacek Chmielewski, dyrektor działu finansowego ZCh Police.
Rabobank jest współwłaścicielem BGŻ. Spółka rozpoczęła negocjacje kilka miesięcy temu, a kiedy zbliżał się ich finał, wybuchł kryzys na rynku finansowym. To zmieniło warunki udzielania kredytów.