Policja tnie i ma efekty

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2010-06-01 00:00

W kryzysie policja zacisnęła pasa. Dziś wydaje mądrzej: na delegacje, usługi komórkowe. I nie tylko.

Oszczędności tylko na samym transporcie sięgnęły 77 mln zł

W kryzysie policja zacisnęła pasa. Dziś wydaje mądrzej: na delegacje, usługi komórkowe. I nie tylko.

W zeszłym roku szef policyjnych finansów miał się czym martwić: musiał zmieścić się w budżecie 677 mln zł. Sposób na to był jeden — gruntowny przegląd kosztów. A potem cięcia tam, gdzie się tylko da. Ale tak, żeby nie ucierpiał core business, czyli bezpieczeństwo i porządek publiczny.

Było ciężko…

— Udało się, choć przybyło mi siwych włosów — mówi dziś Andrzej Trela, odpowiedzialny za finanse zastępca komendanta głównego policji.

Wprawdzie pomógł zastrzyk z budżetu — pod koniec roku dodatkowe ponad 200 mln zł, ale główne zasługi są po stronie kosztowej gilotyny.

— Wydatki rzeczowe udało nam się zredukować o 15-16 proc. — podkreśla Andrzej Trela.

Największe oszczędności, bo aż 77 mln zł, znalazł w transporcie.

— Po prostu zracjonalizowaliśmy wydatki. Samochodów jest mniej i lepiej pracują. A przejechaliśmy przecież dokładnie tyle samo, co rok wcześniej, czyli 350 mln km — twierdzi Andrzej Trela.

Za sukces uważa zmniejszenie średniego kosztu przejechanego kilometra z 90 gr do 71 gr. Cel na ten rok to 65 gr.

— To już w zasadzie optymalny poziom — ocenia Andrzej Trela.

Mniej pieniędzy pochłonęły delegacje służbowe (spadek o 10 mln zł), postępowania przygotowawcze (-16 mln zł), a także utrzymanie stacji samochodowych. Policja ścięła też wydatki na komórki.

— Jeszcze w 2008 r. płaciliśmy za komórki 11,3 mln zł. W tym roku, po renegocjacji umowy, zapłacimy jedynie 6 mln zł — nie kryje zadowolenia Andrzej Trela.

Zgodnie z obietnicami, policja zdecydowała się też na przetargi na serwis pogwarancyjny dla hardware’u w centralnych systemach informatycznych. Efekt? W tym roku wydatki na to mają spaść z około 40 mln zł do około 15 mln zł.

…ale jeszcze szukają…

— To był trudny czas. I jeszcze się nie skończył — przyznaje Andrzej Trela.

W 2010 r. policja zamierza się przyjrzeć budżetowi swoich laboratoriów.

— Chcemy wejść głęboko w struktury tych laboratoriów i porównać ich koszty z cenami takich usług na zewnątrz. Przykładowo, na usługi biegłych zewnętrznych wydajemy dziś około 100 mln zł. To dużo — mówi Andrzej Trela.

W tym roku ruszą specjalne projekty naukowo-badawcze polegające na audycie poszczególnych segmentów działalności policji, która chce optymalizować koszty. Najważniejszy z projektów to opracowanie systemu zarządzania flotą samochodową. Policja wiąże też spore nadzieje z raportem o nieruchomościach.

— Do projektów zgłosiły się nie tylko uczelnie, ale także firmy konsultingowe, np. z "wielkiej czwórki" — cieszy się Andrzej Trela.

Na ostateczne raporty audytorów trzeba poczekać 1,5 roku — 2 lata, ale wnioski będą dostępne i analizowane na bieżąco.

Policja nie tylko zaciska pasa. Szuka również różnych źródeł finansowania, na przykład kończącej się budowy Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego (CLK). Jako projekt naukowy, CLK może dostać dofinansowanie m.in. z Unii Europejskiej.

— Poza tym ubiegamy się o dofinansowanie szkoleń. Z zewnętrznego finansowania korzysta też projekt obejmujący system wspomagania dowodzenia — wylicza Andrzej Trela.