Poligamia leży w naszej naturze

KS, Psychology Today
17-01-2008, 11:04

Publikujemy kolejny odcinek politycznie niepoprawnych prawd o naturze ludzkiej. Tym razem dowiadujemy się, jakie związki, zdaniem naukowców A. S. Millera i S. Kanazawy, są najbardziej korzystne dla naszego gatunku pod względem ewolucyjnym.

Choć historia zachodnich cywilizacji temu przeczy, to jednak ludzie są z natury poligamistami. Poliandria (związek małżeński kobiety z kilkoma mężczyznami) jest rzadkością, ale poliginia (małżeństwo mężczyzny z kilkoma kobietami) jest szeroko praktykowana, mimo iż tradycja judeochrześcijańska zawsze opowiadała się za monogamią jako jedyną naturalną formą związku małżeńskiego. Dowodem na to, że poliginia istniała wśród ludzi niemal od zawsze jest fakt, iż mężczyźni są od kobiet wyżsi.

Wśród gatunków naczelnych, jak i wśród pozostałych, stopień poliginii jest ściśle związany z wielkością osobników danej płci. Im bardziej poligeniczny gatunek, tym większe są samce od samic. Przeciętny samiec człowieka jest 10 procent wyższy i 20 procent cięższy od samicy ludzkiej, co wskazuje na to, że nasz gatunek był na przestrzeni wieków umiarkowanie poligeniczny.

W porównaniu z monogamią poliginia stwarza wśród mężczyzn większy niż wśród kobiet dystans pomiędzy „wygranymi” i „przegranymi” w rozgrywkach o zachowanie gatunku. Zapewnia ona bowiem kilku osobnikom męskim dostęp do wszystkich samic w grupie. Im większy jest ten dystans, tym silniejsza konkurencja wśród samców w celu zdobycia partnerki. Wśród gatunków takich jak ludzki, gdzie osobniki łączą się w pary, aby wspólnie wychowywać potomstwo, samice z reguły wybierają osobniki duże i silne, zdolne zapewnić ochronę przed drapieżnikami i innymi samcami.

Pomimo iż gatunek ludzki jest z natury poligeniczny, większość społeczeństw przemysłowych jest monogamiczna, jako że różnice majątkowe między mężczyznami nie są tak istotne, jak to miało miejsce w czasach średniowiecznych. Różnice z reguły pogłębiają się wraz ze zmianą charakteru społeczeństwa z myśliwych-zbieraczy na rolników. Uprzemysłowienie natomiast te różnice niweluje.


W społeczeństwach, gdzie różnice majątkowe między bogatymi a biednymi mężczyznami są bardzo duże, kobietom (oraz ich dzieciom) wiedzie się lepiej, jeśli dzielą między sobą tych kilku zamożniejszych – pół, ćwierć czy nawet jedna dziesiąta bogacza jest tak czy inaczej lepsza niż cały jeden biedak. Jak twierdził G. B. Shaw: „Instynkt macierzyński sprawia, iż kobieta przedkłada dziesiątą część mężczyzny pierwszej klasy nad wyłączne posiadanie mężczyzny trzeciej klasy”.

Jedyne kobiety, które tracą na wielożeństwie, to te najbardziej atrakcyjne i pożądane, ponieważ w związku monogamicznym mogą mieć najlepszego partnera na wyłączność i nie muszą się nim dzielić z innymi kobietami.

W przypadku mężczyzn sprawy mają się zgoła inaczej. Dzięki monogamii każdy mężczyzna ma szansę na żonę. Fakt, że ci mniej atrakcyjni/pożądani poślubiają na ogół te mniej atrakcyjne/pożądane, ale lepsza taka żona niż żadna. I choć mężczyznom wydaje się, że nie ma nic lepszego  niż wielożeństwo, to nie zdają sobie sprawy z tego, iż  w kulturze poligenicznej wielu z nich w ogóle nie mogłoby liczyć na znalezienie partnerki.

W następnym odcinku: o tym, co zdaniem psychologów ewolucyjnych  jest prawdziwą przyczyną samobójczych ataków muzułmańskich terrorystów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KS, Psychology Today

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Poligamia leży w naszej naturze