Polimex-Mostostal miał niezły kwartał

EG
opublikowano: 2012-05-14 00:00

Budowlana grupa poprawia marżę i zmniejsza koszty. Jednak sprzedaż aktywów deweloperskich się opóźnia.

Po kilku słabych kwartałach Polimeksu-Mostostalu Konrad Jaskóła, prezes spółki, jakby bardziej odprężony. Zadłużenie nadal jest wysokie, przepływy pieniężne w ostatnim kwartale były ujemne i wyniosły 520 mln zł, jednak grupa wypracowała 43 mln zł zysku operacyjnego — o 43 proc. więcej niż w I kw. 2011 r.

— Pierwsze oszczędności na kosztach stałych przynosi nasza platforma zakupowa. W całym 2012 r. planujemy, że koszty stałe zmniejszą się o około 50 mln zł. Marża netto wzrosła z 1,4 proc. w I kw. 2011 r. do 1,7 proc. Niedługo powinna trafić do spółki zaliczka na poczet kontraktu w Opolu. Liczymy na pozytywne rozstrzygnięcie w Kozienicach, gdzie nasza oferta ma przewagę 8 pkt proc. nad konkurencją. Ponadto założony w budżecie portfel zamówień na 2012 r. jest już prawie wypełniony — wylicza Konrad Jaskóła.

Opóźnia się jednak zapowiadana sprzedaż aktywów deweloperskich. Prezes zapowiada, że gros przychodów z tego tytułu trafi do spółki w drugim półroczu. Polimex przygotowuje się do upublicznienia zależnego Torpolu i sprzedaży 30 proc. jego akcji. Rozważa też sprzedaż innych spółek, które nie należą do podstawowego biznesu. W lipcu, październiku i przyszłym roku zapada termin wykupu dużych transzy obligacji o łącznej wartości około 400 mln zł.

— Nasze obecne zapotrzebowanie kapitałowe to 200- -300 mln zł. Z zapadających obligacji około 167 mln zł chcemy zrolować, a pozostałą część wykupić. Na koniec I kw. wskaźnik długu netto do zysku EBITDA przekroczył 4. Spadku oczekujemy na przełomie III i IV kw. — mówi Konrad Jaskóła.

Zysk netto spółki w I kw. był dwa razy wyższy od przewidywań analityków.

— Trzeba docenić poczynione w I kw. oszczędności na kosztach stałych. Jeśli zapowiedziane oszczędności w skali całego roku się zmaterializują, będzie to dobry znak. W krótkim terminie jednak przy inwestowaniu w tę spółkę trzeba zachować ostrożność, bo ryzyko jest niemałe. Chodzi o zapadające duże transze obligacji oraz niebezpieczeństwo, że nie uda się spieniężyć aktywów deweloperskich. Nie spodziewam się też odwrócenia w II kw. niekorzystnych przepływów pieniężnych — mówi Robert Maj z KBC Securities.