Polisa czeka

Robert Grzeszczuk
opublikowano: 2000-01-18 00:00

Polisa czeka

Mimo zapowiedzi zarządu Polisy, na konto spółki do połowy stycznia nie wpłynęło 10 mln USD, które miał wpłacić niemiecki inwestor zainteresowany ratowaniem towarzystwa. Tymczasem już jutro ma zostać rozpatrzony pierwszy z kilku wniosków o postawienie przedsiębiorstwa w stan upadłości.

Wczoraj w oficjalnym komunikacie prezes zarządu Polisy poinformował, że do 15 stycznia nie wpłynęła na rachunek spółki zaliczka od Tachyion TI eV. Według Stanisława Gutka, inwestor ten potwierdza nieodwołalną wolę objęcia akcji polskiego ubezpieczyciela. Stawia jednak warunek — uzyskanie promesy odzyskania licencji ubezpieczeniowej.

— Dopiero odzyskanie licencji przez Polisę uzasadnia zaangażowanie finansowe w spółkę — twierdzi niemiecki inwestor.

Polisie może się jednak nie udać tego dokonać. 19 stycznia ma być rozpatrywany pierwszy z kilku wniosków o ogłoszenie upadłości towarzystwa. Doszłoby do tego już dwa tygodnie wcześniej, ale ze względu na chorobę pełnomocnika towarzystwa termin rozprawy odroczono. Do chwili ogłoszenia upadłości Polisy osoby poszkodowane przez sprawców, którzy mieli polisy OC w tym towarzystwie, nie mogą liczyć na wypłatę odszkodowania. Na wypłatę pieniędzy z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego mogą one liczyć dopiero po ogłoszeniu upadłości.

Tachyion TI eV, zgodnie z podpisaną umową, ma przeznaczyć 275 mln zł na dokapitalizowanie spółki. Do 1 marca 2000 r. miałby też objąć akcje serii S 1 Polisy. W ciągu kolejnych 30 dni walory serii R1 za pozostałe 175 mln zł. Na razie jednak nie wywiązał się z zapowiadanej wpłaty zaliczki.

Poszukiwaniem inwestorów dla Polisy miała się również zająć zarejestrowana w Liechtensteinie spółka Manto, o której nikt nic nie wie. Nawet wywiadownie gospodarcze. Dotychczas Manto nie znalazło jednak podmiotów zainteresowanych objęciem akcji Polisy. A bez inwestora spółka raczej nie uniknie postawienia w stan upadłości.