Polisa musi zwolnić 200 osób
NASTĘPNA NIEWIADOMA: Polisa, kierowana przez Stanisława Gutka, deklaruje, że interesuje się nią pięciu inwestorów. Niektórzy obserwatorzy rynku uważają jednak, że Polisie jeszcze daleko do partnera. fot. Borys Skrzyński
Plan restrukturyzacji Towarzystwa Ubezpieczeniowo-Reasekuracyjnego Polisa zakłada, obok innych działań naprawczych, redukcję zatrudnienia. Chociaż przedstawiciele spółki nie mówią otwarcie, o ile przytną zatrudnienie, można się spodziewać, że z pracy w Polisie odejdzie 100-200 osób.
Obecnie Polisa zatrudnia 1750 osób. Od początku roku ilość etatów zmniejszyła się o 50.
— W każdej firmie są trzy kategorie pracowników. Dobrzy, średni i gorsi. U nas jest podobnie i należy oczekiwać, że redukcje dotkną przede wszystkim tę ostatnią grupę. Wprowadzamy też agresywny system wynagrodzeń. O wiele wyższe będą premie uznaniowe i będą one ściśle związane z wynikami pracy. Dla pasywnych pracowników praca w Polisie przestanie być opłacalna — mówi Bogusław Sosnowski — dyrektor ds. rozwoju firmy i zarazem jeden z autorów planu reanimacji Polisy.
Personalne roszady
Roszady nie ominą także biura zarządu towarzystwa.
— Oprócz wyodrębnienia silnego pionu sprzedaży i marketingu, a także komórki informacji wewnętrznej, w biurze zarządu zatrudnianie też ulegnie ograniczeniu. Równolegle do tych zmian, 20-30 proc. pracowników firmy zostanie przesuniętych do akwizycji i sprzedaży polis — dodaje dyrektor Sosnowski.
Wnioski po stracie
W związku z katastrofalnymi wynikami finansowymi uzyskanymi przez spółkę w ubiegłym roku (strata 152,52 mln zł), Polisa ograniczy w 1999 r. wartość składki przypisanej o blisko 20 proc. (w 1998 r. zebrała 414,8 mln zł).
Jednocześnie akcjonariusze spółki prowadzą gorączkowe poszukiwania inwestora strategicznego. Po wycofaniu się kandydatów z Finlandii oraz Niemiec, podobno swoje zainteresowanie objęciem co najmniej 40 proc. akcji Polisy wyraziło inne giełdowe towarzystwo ubezpieczeniowe, czyli Warta. Podobno istnieje już nawet plan sanacji. Podobno.