Po bolesnej zmianie prawa i ugodach między Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) a ubezpieczycielami życiowymi wydawało się, że bomba z napisem „polisolokaty” została skutecznie rozbrojona. Tak się jednak nie stało. 3 grudnia Sąd Najwyższy (SN) zajmie się pytaniem o charakter świadczenia wykupu w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy ubezpieczenia na życie z funduszem kapitałowym. Warszawski sąd apelacyjny we wrześniu miał wątpliwości, czy jest to świadczenie główne, czy uboczne. Jeśli SN wcieli się w rolę św. Mikołaja i postawi na odpowiedź „uboczne”, klienci, którzy wpadli w pułapkę polisolokat, będą mieć łatwiejszą ścieżkę sądową o odzyskanie utopionych w tych produktach pieniędzy.

— To nie jest akademicki dyskurs prawników o pietruszkę. Gra toczy się o to, czy UOKiK będzie mógł ocenić zgodność z prawem pozbawiania całości lub części pieniędzy, wpłaconych przez ubezpieczonych na polisy powiązane z funduszami kapitałowymi — mówi Krystyna Krawczyk, dyrektor Biura Rzecznika Finansowego.
Zgodnie z prawem, świadczenia główne nie mogą być analizowane pod kątem zgodności z przepisami przez UOKiK.
Sąd potrafi zaskoczyć
W ubiegłym tygodniu Rzecznik Finansowy wystosował do SN pogląd, który wzbudził spore kontrowersje wśród ubezpieczycieli. Stanął na stanowisku, że świadczenie wykupu — w przeciwieństwie do świadczenia w przypadku np. śmierci ubezpieczonego — ma charakter uboczny i może być oceniane przez UOKiK.
— Decyzja SN będzie miała duże znaczenie dla wszystkich klientów towarzystw ubezpieczeniowych, którzy na drodze sądowej starają się odzyskać pieniądze, utracone na skutek obniżenia wartości wykupu po wcześniejszym odstąpieniu przez nich od umowy ubezpieczenia — mówi Wojciech Kamieński, ekspert Biura Rzecznika Finansowego.
Nie dziwi więc, że branża ubezpieczeniowa jest odmiennego zdania. Jan Grzegorz Prądzyński, prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), podkreśla, że wykup jest świadczeniem głównym, a jego wypłata stanowi dla klientów najważniejszy powód zawarcia umowy. Interesują ich bowiem korzyści z zysków z inwestycji, które oferują te produkty.
— Jeśli Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska Rzecznika Finansowego, byłoby to wbrew przepisom zarówno obowiązującej, jak i wchodzącej 1 stycznia 2015 r. ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej — podkreśla szef PIU.
Podobnego zdania są także prawnicy, którzy oceniają, że wykup to świadczenie główne. Trzeba jednak pamiętać, że SN potrafi zaskakiwać decyzjami. Tak było np. we wrześniu, kiedy orzekł, że poszkodowany w wypadku samochodowym nie jest konsumentem i UOKiK nie może bronić jego interesów.
Był to prezent dla branży ubezpieczeniowej, która powoli godziła się z tym, że kolejny kluczowy obszar jej biznesu w majątku stanie się celem postępowań urzędu antymonopolowego.
— Rzecznik Finansowy, UOKiK i Komisja Nadzoru Finansowego posiadają wiele instrumentów prawnych, które bronią ubezpieczonych przed niekorzystnymi dla nich produktami finansowymi. Nie ma potrzeby w sztuczny sposób odmawiać wykupowi charakteru świadczenia głównego tylko po to, by zapewnić wysoki poziom ochrony dla ubezpieczonych — uważa Beata Mrozowska-Bartkiewicz, radca prawny z kancelarii DLA Piper.
Problem sam się rozwiąże
Piotr Czublun, partner w warszawskiej kancelarii CZTR, nie przewiduje, by pozytywna dla klientów decyzja SN spowodowała wzrost odsetka osób rezygnujących z polisolokat.
— Biorąc pod uwagę dużą aktywność prawników szukających już od lat klientów zakładów ubezpieczeń, te osoby, które chciały z ubezpieczenia zrezygnować, już to pewnie zrobiły — mówi Piotr Czublun.
Jego zdaniem, aktywność UOKiK i nowe prawo ubezpieczeniowe sprawią, że produkty z wysokimi opłatami za wcześniejsze wycofanie się z ubezpieczenia znikną lub zostaną zmodyfikowane zgodnie z interesem klientów. Wtedy problem sam się rozwiąże.
55,5 mld zł Taka była na koniec czerwca tego roku wartość aktywów, zgromadzonych przez klientów w ubezpieczeniowych fundaszch kapitałowych. W porównaniu z końcem 2014 r. wzrosła o ponad 4 proc.