Wakacje w pełni, więc lokale gastronomiczne mogą się spodziewać wzmożonego ruchu. Aby trochę ochłodzić letnią euforię, radzimy, na jakie haczyki zwrócić szczególną uwagę w ubezpieczeniach, które mogą zabezpieczyć liczne rodzaje ryzyka wiążące się z prowadzeniem tego typu działalności.
![RYZYKOWNA BRANŻA: Działalność gastronomiczna wiąże się z wieloma rodzajami ryzyka. Ich zabezpieczenie też nie należy do najprostszych — w licznych dostępnych ubezpieczeniach trzeba szczególnie uważać na wyłączenia i definicje. [FOT. TP] RYZYKOWNA BRANŻA: Działalność gastronomiczna wiąże się z wieloma rodzajami ryzyka. Ich zabezpieczenie też nie należy do najprostszych — w licznych dostępnych ubezpieczeniach trzeba szczególnie uważać na wyłączenia i definicje. [FOT. TP]](http://images.pb.pl/filtered/193aa8ac-e709-4711-af0c-4b499799baf2/c640ba98-0eb7-50cf-9a3b-438491fbdaf9_w_830.jpg)
Pożar i zalanie
Ubezpieczenie od ognia i innych zdarzeń losowych budynku czy lokalu oraz ich wyposażenia to podstawowa polisa, o której myślą firmy bez względu na branżę, w której działają. Tutaj szczególnie lokale położone w pobliżu zbiorników wodnych muszą pamiętać, że w podstawowej wersji ubezpieczenie od ognia zabezpieczy mienie na wypadek zalania, ale powodzi już nie obejmuje. Można ją włączyć do ochrony za dodatkową składkę, jednak nie zawsze będzie to możliwe — ubezpieczyciele niechętnie się na to godzą szczególnie tam, gdzie ryzyko powodzi jest duże. Warto też pamiętać, że zalanie to nie to samo co powódź.
Zgodnie z definicjami z Ogólnych warunków ubezpieczeń, zalanie to wydobywanie się wody, innych cieczy lub pary z urządzeń wodociągowych, kanalizacyjnych, centralnego ogrzewania bądź innych przewodów i urządzeń technologicznych, powstałe w wyniku m.in. cofnięcia się z sieci wodno-kanalizacyjnej, uszkodzenia urządzeń sieci wodociągowej, kanalizacyjnej, grzewczej lub technologicznej, awarii pralki, lodówki, zmywarki, pęknięcia akwarium, nagłego topnienia mas śniegu albo lodu i tym podobne. Natomiast powódź polega po prostu na zalaniu terenów w następstwie podniesienia się poziomu wód w korytach wód płynących lub zbiornikach wód stojących albo w wyniku spływu takich wód po zboczach czy stokach.
Kradzież
Także przy ubezpieczeniu kradzieży lepiej zwrócić uwagę na definicje. Ubezpieczyciele kradzież rozumieją trochę inaczej niż potocznie i nie wypłacają odszkodowania, jeżeli coś po prostu zniknie. Po kradzieży musi pozostać ślad włamania. Do tego złodziej powinien się przedrzeć przez ustalone w warunkach zabezpieczenia, których lista jest długa. Jeśli ich brak — np. zamki nie są takie, jak wymaga ubezpieczyciel, albo właściciel firmy przez nieuwagę nie domknął okna — odszkodowania nie będzie. Ubezpieczenie to obejmuje również kradzież dokonaną po otworzeniu lokalu podrobionymi kluczami, ale złodziej musi wcześniej oryginalne skądś ukraść w wyniku włamania do innego lokalu albo rabunku. Trzeba to udowodnić. Ponadto ukraść może złodziej, który ukrył się w lokalu przed jego zamknięciem, ale tylko jeśli pozostawił ślady mogące świadczyć o takim ukryciu się. Warto przy tym pamiętać, że w ramach takiej polisy ochroną jest objęty również rabunek, który polega na zaborze mienia przy użyciu przemocy fizycznej albo groźby jej użycia. Niektórzy ubezpieczyciele odpowiedzą także za skutki kradzieży bez wejścia sprawcy do lokalu, np. kradzież z wystawy, ale niekoniecznie wypłacą całą kwotę — Warta i Compensa wypłaci maksymalnie 15 proc. sumy ubezpieczenia, a taka wypłata nie obejmie skradzionych z zewnątrz wartości pieniężnych. PZU wypłaci 10 proc. Ubezpieczone od kradzieży mogą być także pieniądze. Jednak i tu są ograniczenia. Warta ubezpieczy do 150 tys. zł, ale w zależności od tego, gdzie i jak gotówka jest przechowywana, obowiązywać będą różne limity odpowiedzialności. Na przykład w przypadku pieniędzy przechowywanych w kasie fiskalnej ubezpieczyciel odpowie tylko do kwoty 2,5 tys. zł. Pieniądze mogą być ubezpieczone również w czasie transportu, ale tutaj też warto zwrócić uwagę na warunki. Warta zastrzega choćby, że transport pieszy musi być wykonany jak najkrótszą drogą.
Dewastacja
Lokale gastronomiczne częściej niż inne rodzaje działalności mogą też mieć do czynienia z dewastacją czy wandalizmem. Taka szkoda dla branży, w której estetyka wystroju odgrywa dużą rolę, może być też bardziej dotkliwa. Zwykle tradycyjna ochrona mienia w postaci ubezpieczenia od ognia albo ubezpieczenie kradzieży, dewastacji ani wandalizmu nie obejmie. Trzeba zakupić dodatkową klauzulę. Warta w ramach klauzuli dewastacji obejmuje ochroną rozmyślne zniszczenie lub uszkodzenie mienia przez osoby trzecie do 100 tys. zł. Zapłaci także za graffiti. Natomiast ubezpieczenie mienia na wypadek wandalizmu w Compensie graffiti nie obejmuje, ale można je włączyć do ochrony za opłatą dodatkowej składki z limitem do 5 tys. zł.
W Generali dewastację mamy w zakresie ubezpieczenia kradzieżowego, bo zgodnie z definicją ubezpieczyciela, wiąże się ona z usiłowaniem kradzieży. Natomiast wandalizm można ubezpieczyć oddzielną klauzulą. Przy tym ubezpieczyciel w definicji zaznacza, że wandalizmem nie będzie celowe podpalenie albo spowodowanie wybuchu. Przy tym żaden z ubezpieczycieli nie odpowie za szkodę spowodowaną w oszkleniu, nawet jeśli wynika z wandalizmu. Szkło ma własne ubezpieczenie w postaci ubezpieczenia szyb i innych przedmiotów od stłuczenia lub pęknięcia.
Awaria urządzeń
Bolesną szkodą dla lokali gastronomicznych może być także awaria maszyn czy urządzeń. Mogą one przestać działać w wyniku przepięcia, które standardowo z ubezpieczenia mienia jest wyłączone. Pomoże tu osobna klauzula albo oddzielne ubezpieczenie sprzętu od szkód elektrycznych. Szczególnie istotne jednak dla tego rodzaju działalności są urządzenia chłodnicze. To ich awaria może wyrządzić najbardziej kosztowne szkody. Ubezpieczyciele proponują specjalne klauzule zabezpieczające środki obrotowe na taki wypadek.
— Ochrona dotyczy w tym przypadku towarów przechowywanych w zamrażarkach lub lodówkach, które w wyniku ich uszkodzenia nie będą nadawały się do spożycia, powodując tym samym straty w budżecie restauracji — mówi Magdalena Kowalska z Gothaera.
Ograniczeniem tej ochrony jest fakt, że ubezpieczyciel nie odpowiada za planowane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Odpowiedzialności nie ma także, jeżeli środki obrotowe przechowywane były niewłaściwie, ich opakowania były uszkodzone albo ubezpieczony nie zapłacił rachunków za prąd. Przerwa w dostawie energii elektrycznej, za którą ubezpieczyciel w ramach tej klauzuli zapłaci, musi być nieplanowana i trwać co najmniej 2 godziny. Powinien to potwierdzić dostawca energii. Ponadto klauzula obejmuje wyłącznie środki obrotowe, które zgodnie z wymogami producenta lub dostawcy powinny być przechowywane w temperaturze 4 stopni Celsjusza albo niższej. Różne są także górne limity odpowiedzialności ubezpieczycieli w przypadku tej klauzuli — np. Warta i Ergo Hestia ustaliły je na maksymalnie 100 tys. zł, a PZU tylko na 50 tys. zł.
Zatrucie klienta
Największym jednak ryzykiem związanym z działalnością gastronomiczną są uszczerbki na zdrowiu klienta. Zatrucie pokarmowe czy przeniesienie jakiejś choroby mogą spowodować kosztowne dla pubu czy restauracji roszczenia ze strony poszkodowanych. Dlatego ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej to w gastronomii podstawa. Tyle że samo OC działalności nie zapewni ochrony na wypadek np. zatrucia klienta, choć pomoże chociażby w sytuacji, kiedy klient połamie nogi na śliskiej podłodze restauracyjnej. Polisę OC warto uzupełnić o specjalną klauzulę chorób zakaźnych i zakażeń. Standardowym wyłączeniem będą tutaj szkody wynikłe z nieprzestrzegania wymogów higieniczno-sanitarnych lub procedur w zakresie zapobiegania chorobom zakaźnym i zakażeniom, przewidzianym w przepisach. Zwykle ubezpieczyciele wyłączają także szkody spowodowane przeniesieniem choroby Creutzfeldta-Jacoba albo innych encefalopatii gąbczastych oraz wirusa HIV. Nie ma takiego wyłączenia w warunkach Ergo Hestii, która już w nazwie klauzuli informuje, że za HIV także bierze na siebie odpowiedzialność.
Koszty do przyjęcia
Dodatkowym minusem wszystkich niemal ubezpieczeniowych dodatków, którymi przedsiębiorcy działający w branży gastronomicznej mogą się zainteresować, jest fakt, że zwykle wiążą się z dodatkową opłatą. Nie będą to jednak wysokie koszty.
— Koszty wykupienia dodatkowych, branżowych rodzajów ryzyka czy klauzul nie są wygórowane. Ubezpieczyciele część z nich oferują w cenie pakietu ubezpieczeń, za niektóre składka może wahać się między 100 a 500 zł w zależności od rodzaju rozszerzenia, limitu odpowiedzialności, a także wielkości klienta — mówi Krzysztof Rybowski, broker specjalista w STBU Brokerzy Ubezpieczeniowi.
Warto też pamiętać, że z ubezpieczycielem można negocjować zakres ochrony i jej cenę. To będzie łatwiejsze w przypadku klientów, którzy wiedzą, jaka ochrona ich interesuje, oraz dobrze znają jej ograniczenia.