Politycy działają na szkodę BIG BG

Beata Tomaszkiewicz
02-02-2000, 00:00

Politycy działają na szkodę BIG BG

Z powodu zamieszania w akcjonariacie BIG BG klienci wycofali z banku 9,7 mln zł depozytów. W opinii obserwatorów rynku, stało się tak za sprawą nie przemyślanych wypowiedzi polityków.

W centrali BIG BG wprowadzono wczoraj dodatkowe środki bezpieczeństwa. Wzmocniono ochronę, a pracownicy muszą się poruszać po banku z dowodami osobistymi (potwierdzającymi ich zatrudnienie).

Na szczęście znacznie spokojniej zachowują się już klienci. Po poniedziałkowym szturmie wczoraj było już znacznie spokojniej niż w poniedziałek. Bank miał więc czas by oszacować skalę exodusu klientów i ich pieniędzy.

— Według naszych szacunków, z banku wycofano 9,7 mln zł, czyli 0,1 proc. ogólnej wartości lokat złożonych obecnie w BIG BG. Zdecydowanie najwięcej osób podejmowało lokaty w oddziałach w Poznaniu. Sądzimy, że miało to głównie związek z niedawnym bankructwem Banku Staropolskiego. Teraz na wielkopolskim rynku każda negatywna wzmianka o jakimkolwiek banku może spowodować takie reakcje — uważa Wojciech Kaczorowski, rzecznik prasowy BIG BG.

Dodaje, że w pozostałych regionach Polski do oddziałów zgłasza się od poniedziałku wielu klientów, którzy jednak szukają wyjaśnienia sytuacji.

— Nie zauważyliśmy natomiast, by masowo zrywano lokaty — mówi rzecznik BIG BG.

Zawinili politycy

Tymczasem obserwatorzy rynku zwracają uwagę, że bankowi może zaszkodzić nie tylko dwuwładza — stara i nowa rada, stary i nowy zarząd, ale i nie gasnące zainteresowanie sytuacją w BIG BG ze strony polityków. Groźne są zwłaszcza wypowiedzi sprzeciwiające się przejmowaniu polskiego banku przez obcy kapitał.

— Zaangażowanie się głównych osobistości politycznych naszego kraju w sprawę BIG BG uważam za tragiczne nieporozumienie. Część wypowiedzi była skandaliczna. Niepoważne jest mówienie, że przejmowanie prywatnego BIG BG przez Deutsche Bank godzi w interesy Polski — twierdzi Marek Juraś, doradca inwestycyjny Erste.

— Pierwsze reakcje polityków były paniczne, nienaturalne, wręcz nienormalne — dodaje Sławomir Gajewski, doradca Credit Suisse Asset Management.

Analitycy zauważyli, że na szczęście od poniedziałku część polityków zaczęła wypowiadać się w nieco spokojniejszym tonie. Uważają też, że decydujące znaczenie dla banku będzie miał sposób głosowania PZU w drugiej części walnego zgromadzenia, które ma się odbyć 11 lutego. Jego wyniki mogą też wpłynąć na proces prywatyzacji samego towarzystwa, co najbardziej niepokoi resort skarbu.

— Harmonogram prywatyzacji przewidywał wprowadzenie w tym roku 30 proc. akcji PZU do obrotu publicznego. Cały proces był uzgodniony ze starym zarządem BIG BG i jego partnerem Eureko, które razem kupiły 30 proc. akcji towarzystwa — dodaje Beata Jarosz, rzecznik prasowy Ministerstwa Skarbu Państwa.

W tej sytuacji nie jest wykluczone, że po zakończeniu WZA banku resort będzie jeszcze raz musiał uzgadniać los PZU z nowym zarządem.

Dobre zawieszenie

Decyzja zarządu GPW o zawieszeniu notowań BIG BG wzbudziła protesty strony niemieckiej. Ale większość analityków chwali ten krok.

— Zbyt duża jest skala zamieszania wokół BIG BG, zbyt wiele niejasności prawnych. W dodatku nie było pewności, czy w tej sytuacji akcjonariusze mieliby równy dostęp do informacji. Dobrze się więc stało, że zawieszono obrót tymi papierami — sądzi Sławomir Gajewski.

— Przynajmniej do 11 lutego nie będzie jasne, jaka przyszłość czeka BIG BG. Dlatego teraz podejmowane decyzje obarczone byłyby jeszcze większym ryzykiem niż decyzje podjęte przed walnym. Sądzę więc, że zawieszenie notowań było słuszną decyzją — mówi Marek Juraś.

Układ nie przetrwa

Wczoraj komentowano także wtorkową konferencję prasową DB, w czasie której przedstawiciele banku zadeklarowali chęć osiągnięcia porozumienia z BCP i Eureko, głównymi dotąd akcjonariuszami BIG BG. Czy jednak takie porozumienie jest w ogóle możliwe? Nasi rozmówcy sądzą, że pomimo niemieckich deklaracji, na dłuższą metę nie da się utrzymać w banku układu BCP-Eureko-DB.

— To dobre rozwiązanie na początek, jednak w praktyce nie da się pogodzić w jednym banku interesów tak różnych akcjonariuszy — mówi Sławomir Gajewski.

Dodaje, że BCP przy Deutsche Banku to druga liga, a w sytuacji globalizacji usług finansowych większą szansę na wygraną daje większy partner.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Politycy działają na szkodę BIG BG