Politycy tylko czasami uczą się na błędach

Adam Sofuł
opublikowano: 31-07-2008, 00:00

Dotychczas tzw. afera sopocka stanowiła wygodne narzędzie do codziennej politycznej przepychanki i przeniesienia ogólnokrajowych sporów na poziom lokalny. Widać to było wyraźniej podczas wtorkowego posiedzenia sopockiej rady miejskiej. Dla posłów PiS prezydent Jacek Karnowski jest dowodem na moralną zapaść Platformy Obywatelskiej. Dla PO te ataki to awanturnictwo PiS. A jednak zaświtało światełko nadziei.

Pojawił się pomysł ograniczenia rządów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast do dwóch kadencji. Z taką inicjatywą ma wystąpić SLD i PiS. Sprawowanie urzędu przez kilka kadencji z rzędu ma wprawdzie swoje zalety — przede wszystkim stabilność władzy i możliwość realizacji długofalowych planów. Wiąże się jednak i z zagrożeniami — pojawia się pokusa bezkarności, nasila się poczucie nieomylności (po tylu wygranych wyborach).

Posłowie proponują ograniczenie kadencyjności na fali afery sopockiej, ale nie wiadomo, czy nie zrezygnują z tych pomysłów, gdy ochłoną. Bo lokalni liderzy po udanych dwóch kadencjach coś będą musieli ze sobą zrobić. Niektórzy pewnie zdecydują się na start w wyborach parlamentarnych. I teraz pomyślmy: jakie szanse będzie miał namaszczony przez partyjną centralę „spadochroniarz” w starciu z popularnym prezydentem miasta?

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu