W 2013 r. na rynku akcji będzie można zarobić, jednak problemem pozostaje tzw. klif fiskalny w USA — w ten sposób jeszcze miesiąc temu większość zarządzających prognozowało koniunkturę na rynkach. Dziś już wiadomo, że amerykańscy politycy — przynajmniej w pewnym zakresie — doszli do porozumienia.
— Utrzymano dotychczasowe ulgi podatkowe dla blisko 99 proc. amerykańskich gospodarstw domowych. Zdecydowano się również podwyższyć podatki dla osób o najwyższych dochodach o ponad 4 pkt proc. w najwyższej stawce oraz podatki od dywidend i zysków kapitałowych, co będzie miało swoje odzwierciedlenie w zwiększonych wpływach do amerykańskiego budżetu — wylicza Piotr Szulec, główny ekonomista Pioneer Pekao TFI.
Porozumienie amerykańskich decydentów niweluje ryzyko recesji w USA i w krótkim terminie będzie wspierać indeksy giełdowe. — Ci, którzy nie wierzyli w pozytywne rozstrzygnięcie i obstawiali spadki, teraz zamykają krótkie pozycje — zwraca uwagę Andrzej Lis, zarządzający Noble Funds TFI.
Prognozy bez zmian
Specjaliści z TFI twierdzą, że oczekiwali kompromisu za oceanem, dlatego teraz nie weryfikują prognoz — te wciąż są optymistyczne. — Na wszystkie informacje patrzeć należy w dużo szerszej perspektywie. Mamy przed sobą bardzo ciekawy rok, w którym powinniśmy doczekać dołka w gospodarkach. Jeśli te długoterminowe prognozy się sprawdzą, to będzie najistotniejsza informacja, jaką dostaniemy w 2013 r. Będzie to oznaczało, że zaczynamy nowy cykl i hossę na aktywach ryzykownych.
W tak długoterminowym podejściu upatrywałbym szansy na wysokie zyski w najbliższych latach — uważa Jerzy Kasprzak, zarządzający funduszami Ipopema TFI. Optymistą pozostaje również Jakub Krawczyk, zarządzający Skarbcem TFI, który uważa, że perspektywy dla rynków akcji są dobre, a polskiej giełdzie sprzyja niska zmienność i systematyczny spadek awersji do ryzyka.
— Warszawska giełda będzie poruszała się w rytm ważniejszych rynków. Warto zauważyć, że licząc w dolarach, polski rynek dał w 2012 r. zarobić 41 proc. Powtórki takiego wyniku w tym roku się nie spodziewam. Wciąż jednak wyceny spółek nie są wygórowane, dlatego cały rok zakończymy na plusach, chociaż na przestrzeni roku możliwe, że akcje będzie można kupić taniej niż obecnie. Coraz więcej inwestorów będzie zwracało uwagę na prognozy ekonomistów na rok 2014, co będzie kluczowe dla zachowania indeksów w drugim półroczu — ocenia Andrzej Lis.
— Większość analityków jest bardzo optymistycznie nastawiona do koniunktury rynkowej w 2013 r. i nie wiem, czy po zażegnaniu ryzyka spadku Ameryki z klifu ten optymizm będzie jeszcze większy. Wydaje mi się, że bardzo jednomyślne spojrzenie na rynek jest największym czynnikiem ryzyka realizacji odmiennego scenariusza, ale dopóki obowiązuje trend wzrostowy i nie widać sygnałów sprzedaży, to nie ma się czym martwić — uważa Marek Mikuć, prezes Open Finance TFI.
Kupuj plotki, sprzedaj…
Ekspert zwraca jednocześnie uwagę, że choć problem klifu fiskalnego powoli znika z horyzontu, co jest pozytywne, bo zwiększaapetyt na ryzyko, to z drugiej strony kończy grę „pod porozumienie”, a może spowodować „sprzedaż faktów”.
— W dłuższej perspektywie inwestorzy zapomną o klifie, bo pojawią się nowe czynniki, które będą determinowały ich decyzje. Na GPW panuje optymizm, ale zbliżamy się do technicznych oporów na indeksie WIG (48-50 tys. pkt — szczyty z 2011 r.), które będzie bardzo ciężko pokonać „z marszu”.
Rynek już od kliku sesji dojrzewa do korekty i mamy dużo miejsca na jej bezpieczny przebieg — dodaje Marek Mikuć.
Błażej Bogdziewicz, dyrektor inwestycyjny w Caspar TFI, przypomina, że na rynki finansowe kluczowy wpływ w ostatnich miesiącach miało zachowanie banków centralnych USA, strefy euro czy Japonii. Wiele wskazuje, że będą one w dalszym ciągu dostarczać płynności, co powinno wspierać rynki akcji również w Polsce.
— Zagrożeniem dla rynków akcji oprócz ewentualnej zmiany polityki banków centralnych mogą być wyniki spółek, w niektórych przypadkach prawdopodobnie będą gorsze od dość optymistycznych prognoz — dodaje Błażej Bogdziewicz.
Oby do lutego
Z punktu widzenia długookresowego wpływu na amerykańską gospodarkę najważniejszy pozostaje jednak problem cięć wydatków budżetowych. — Na koniec grudnia zadłużenie USA osiągnęło ustawowy limit i teraz tylko dzięki przeksięgowywaniu dochodów z funduszy, gdzie są nadwyżki, USA są w stanie pokrywać wydatki.
Wpływ samych podwyżek podatków to około 0,4 proc. PKB — to mniej, niż można było zakładać na początku negocjacji — ocenia Jakub Ryba, członek zarządu Altus TFI. Konsensus w tej sprawie ma być osiągnięty dopiero za 2 miesiące. I choć zarządzający wierzą, że również tym razem amerykańscy politycy dojdą do porozumienia, to jednak niewiadomą pozostaje kształt wynegocjowanej umowy.
— Sprawa za kilka tygodni powróci, a brak mocnych rozstrzygnięć w tym zakresie może objawić się w postaci ryzyka związanego z obniżeniem ratingu kredytowego USA — przewiduje Piotr Szulec.
Jeśli sprawdzą się prognozy, że wkrótce zaliczymy dołek w gospodarce, to będzie to najistotniejsza informacja, jaką dostaniemy w 2013 r.
Jerzy Kasprzak
Ipopema TFI
Wyceny spółek nie są wygórowane, chociaż możliwe, że akcje będzie można w tym roku kupić taniej niż obecnie.
Andrzej Lis
Noble Funds TFI
Jednomyślne spojrzenie na rynek jest największym czynnikiem ryzyka, ale dopóki obowiązuje trend wzrostowy, to nie ma się czym martwić.
Marek Mikuć
Open Finance TFI