Polityczne ryzyko znów sięga zenitu

Przemysław Gerschmann
opublikowano: 25-04-2012, 00:00

Jeśli spojrzymy wstecz na kłopoty, jakie miała Grecja i przez co ten kraj przeszedł, by je choć częściowo rozwiązać, zauważymy, że w zasadzie niemal wszystkie dane fundamentalne były nam od początku znane. Tym, czego naprawdę bały się rynki, była niepewność co do dalszych działań politycznych w stosunku do Grecji oraz ateńskiego rządu. Plotki napływające na rynki o możliwym wyjściu Grecji ze strefy euro wielokrotnie powodowały znaczące ruchy na giełdach oraz silne przeceny na rynku walutowym. Chyba każdy pamięta panikę, jaką wywołała zapowiedź premiera Papandreu o przeprowadzeniu referendum w sprawie dalszych oszczędności. Ryzyko polityczne z całą pewnością odegrało w greckiej tragedii czołową rolę, a duet Merkel — Sarkozy organizujący liczne szczyty unijne i spotkania, grał w niej pierwsze skrzypce.

Dziś podobną sytuację mamy we Francji. Od tego, jakiego prezydenta na najbliższe pięć lat wybiorą Francuzi, zależy dziś los całej Europy. Francois Hollande, kandydat Partii Socjalistycznej i zwycięzca pierwszej tury wyborów, podkreślił, że nie zgodzi się na wpisanie do konstytucji ograniczeń wysokości deficytu budżetowego, i zapowiedział, że po wygraniu wyborów będzie renegocjował uzgodnienia przyjęte w pakcie fiskalnym. Dla europejskich giełd oznacza to powrót niepokojów co do integralności strefy euro. Dla Angeli Merkel byłoby to zniweczenie wielomiesięcznych negocjacji prowadzonych z obecnym prezydentem Francji, a niechęć do Francois Hollande’a kanclerz pokazała, odmawiając spotkania z kandydatem socjalistów.

Wprawdzie sondaże wyborcze wyraźnie sygnalizują, że Francois Hollande ma największe szanse na objęcie prezydenturywe Francji, ale nie odpowiadają na pytanie, które ze swoich obietnic wyborczych wypełni. Podatek w wysokości 75 proc., jakim Hollande chce objąć najbogatszych Francuzów, obniżenie wieku emerytalnego do 60. roku życia oraz podział sektora finansowego na oszczędnościowy i inwestycyjny to najbardziej znane spośród kontrowersyjnych propozycji kandydata na nowego prezydenta. Jednak największe wątpliwości budzi pytanie, jakie reformy faktycznie zdecyduje się wprowadzić, gdy na głównym miejscu znajdzie się francuska gospodarka, a nie gusta i oczekiwania wyborców. Choć wybór Sarkozy’ego pozornie gwarantuje rynkom finansowym stabilność i kontynuowanie znanej wszystkim polityki, to warto pamiętać, że kondycja finansowa Francji jest na tyle niepokojąca, że nowy prezydent szybko zostanie postawiony przed ważną decyzją: albo przeprowadzi znaczące i gruntowne reformy, albo bezczynnością doprowadzi kraj na skraj bankructwa. Dotychczasowe doświadczenia płynące z Francji dowodzą, że socjaliści w rządzeniu potrafią być bardziej pragmatyczni niż ich wyborcze manifesty. Dlatego choć wynik zaplanowanej na 6 maja drugiej tury może wywołać nerwowość na rynkach finansowych, to jednak bez względu na to, kto zwycięży, najboleśniejsze konsekwencje wywoła pogrążenie się tego kraju w kryzysie.

Przemysław Gerschmann

Deutsche Bank PBC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Gerschmann

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu