Polityczny ruch Plusa i Playa

opublikowano: 15-09-2015, 22:00

Telekomunikacyjny duet chce, by Trybunał Konstytucyjny sprawdził legalność kontrowersyjnego rozporządzenia ministra cyfryzacji.

Aukcja częstotliwości LTE z wydarzenia biznesowego przekształca się w polityczną awanturę. Polkomtel (operator sieci Plus) i P4 (Play) walczą wszystkimi dostępnymi środkami z Ministerstwem Administracji i Cyfryzacji (MAC).

Dwa z grona czterech największych telekomów na rynku atakują Andrzeja Halickiego, ministra administracji i cyfryzacji. Uważają, że chce przed wyborami zamieść pod dywan problem źle przygotowanej aukcji i forsuje niekonstytucyjne rozwiązanie procedury przydziału częstotliwości, których wartość w licytacji przekroczyła 6,8 mld zł.
Zobacz więcej

POD OSTRZAŁEM:

Dwa z grona czterech największych telekomów na rynku atakują Andrzeja Halickiego, ministra administracji i cyfryzacji. Uważają, że chce przed wyborami zamieść pod dywan problem źle przygotowanej aukcji i forsuje niekonstytucyjne rozwiązanie procedury przydziału częstotliwości, których wartość w licytacji przekroczyła 6,8 mld zł. Marek Wiśniewski

Resort chce szybkiego zakończenia procedury i zamierza rozporządzeniem zmienić reguły gry, której stawką są warte już ponad 6,8 mld zł bloki częstotliwości. Dwa telekomy skierowały wspólne pismo do prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu, szefa NIK, prezesów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, a także do szefów klubów i kół poselskich. Apelują do nich o złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie legalności ministerialnego rozporządzenia, jeśli MAC nie wycofa się z pomysłu.

Mówią wprost, że pomysł MAC to sztuczka, której celem jest „zamiecenie na chwilę pod dywan problemu błędnie przygotowanej aukcji”. Telekomy podpierają się opiniami konstytucjonalistów — prof. Marka Chmaja i dr. Ryszarda Piotrowskiego. List to bezpośredni efekt poniedziałkowego spotkania przedstawicieli resortu z branżą telekomunikacyjną, na którym nie stawił się minister Andrzej Halicki. Zakomunikowano tam telekomom, że resort nie podziela ich argumentacji formalnoprawnej.

„Doceniamy fakt, że MAC dostrzega problem złego przygotowania aukcji przez Urząd Komunikacji Elektronicznej i że podejmuje działania na rzecz uzdrowienia sytuacji. Niestety projekt stanowi niezgodną z zasadami konstytucji próbę nieuprawnionej interwencji organów władzy w toczący się przetarg publiczny poprzez zmianę jego reguł w trakcie trwania postępowania (...) Efektem rozporządzenia w proponowanym kształcie będą ciągnące się latami procesy sądowe, zablokowanie rozdysponowania częstotliwości, a co za tym idzie brak usługi szybkiego internetu dla Polaków” — głosi list, pod którym podpisani są Tobias Solorz, prezes Polkomtela, i Jacek Niewęgłowski, członek zarządu P4. Przypomnijmy, że MAC chce zakończyć licytację na dotychczasowych zasadach (która trwa od lutego i może ciągnąć się praktycznie w nieskończoność) po 115. dniu aukcyjnym.

Następnie telekomy miałyby złożyć ostateczne oferty w zalakowanych kopertach. Polkomtel i P4 od początku bardzo mocno krytykowały ten pomysł, podczas gdy T-Mobile zwracał uwagę, że tak daleko idące zmiany powinny być połączone z nowelizacją prawa telekomunikacyjnego. Odmienne stanowisko zajęło Orange, które do projektu rozporządzenia zgłosiło jedynie uwagi techniczne. Tymczasem MAC we wtorek przedstawił poprawiony i doprecyzowany projekt rozporządzenia.

Argumentację P4 i Polkomtela uznano w resorcie za niesłuszną. „MAC dokonało analizy orzecznictwa i piśmiennictwa, w wyniku której podtrzymano decyzję o konieczności wprowadzenia nowelizacji” — głosi odnoszący się do zarzutów niekonstytucyjności fragment raportu z konsultacji publicznych, przygotowanego przez MAC.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu