1. Jakie będzie drugie półrocze na GPW?

Polska giełda powinna poruszać się w rytm rynków zagranicznych. W przypadku silniejszego odbicia na rynkach zagranicznych po rozwiązaniu problemu greckiego nasza giełda może w krótkim terminie zachowywać się nieco słabiej, choć nie powinno to trwać długo. Należy pamiętać, że wciąż dane z gospodarki polskiej pozostają dobre i choć w krótkim terminie mogliśmy nie doświadczyć dołka na GPW, to przysłowiowa sprężyna cały czas się naciąga. Elementem hamującym jest bezsprzecznie niepewność związana z kluczowymi kwestiami regulacyjnymi i politycznymi. Jestem jednak optymistą i liczę, że po podliczeniu ewentualnych kosztów zmian rozsądek w sferach politycznych zwycięży.
2. Czyli największym zagrożeniem dla polskiej giełdy pozostaje polityka?
Według mnie tak. Polska w niewielkim stopniu jest zależna od tego, co dzieje się w Grecji ze względu na nikłe powiązania gospodarcze. Wydaje się, że czynnikiem najistotniej wpływającym na nastroje może być ewentualna zmiana władzy i konsekwencje nowych regulacji przez nią wprowadzanych. Inwestorzy pozostają bardzo wrażliwi na ryzyko polityczne, czego najlepszym dowodem jest chociażby presja na bankach czy TFI notowanych na GPW. Kursy spółek z tych branż osuwają się w rytm negatywnych informacji napływających cyklicznie na rynek. W szczególności dotyczy to całkowicie nieprzemyślanego w moim odczuciu pomysłu opodatkowania aktywów TFI, co wiązałoby się z wyczyszczeniem biznesu w segmencie zarządzania aktywami.
3. Które giełdy zagraniczne będą silniejsze niż polska?
Uważam, że pomimo ryzyka grexitu najlepszym miejscem do inwestowania pozostają rynki europejskie korzystające z luzowania ilościowego. Rynki wschodzące w Europie już od jakiegoś czasu pozostają w odstawce i choć trudno być pewnym, kiedy nastąpi przełom, to z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że jeśli już to się stanie, rynki wschodzące powinny dać zarobić zauważalnie więcej.