Polityka nigdy nie polubi się z biznesem

Paweł Zielewski
opublikowano: 2002-02-13 00:00

Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego, doradcy ekonomicznego prezydenta RP, ostatnie afery i podejrzenia co do jakości związków polityki i biznesu, mogą poważnie zaszkodzić wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej.

Wojciech Szeląg (Polsat): Gdyby miał Pan w punktach wymienić trzy największe problemy polskiej gospodarki, to na pierwszym miejscu znalazłby się...

Prof. Witold Orłowski: Nie zrestrukturyzowana część gospodarki, czyli przedsiębiorstwa, które cały czas przynoszą straty.

Po drugie...

Rynek pracy, który nie sprzyja tworzeniu nowych miejsc pracy i zwalczaniu bezrobocia.

Po trzecie...

Ogólnie słaba konkurencyjność przedsiębiorstw, co się wiąże zarówno z tym, że zarządzanie w nich nie jest takie, jak być powinno, a infrastruktura nie przystaje do obecnych wymagań rynku.

Wśród tych trzech punktów nie znalazłem programu, o którym mówił ostatnio premier, czyli o słynnym już „zaciągu Mariana Krzaklewskiego”, czyli umieszczaniu ludzi poprzedniej koalicji w zarządach spółek Skarbu Państwa...

Nie znalazł się, ponieważ ja nie mówię o zaciągu, tylko o osobach, które kierują tymi spółkami, a którym brak kompetencji. A można znaleźć efekty tego w ogromnych przedsiębiorstwach przynoszących straty, mimo że teoretycznie tych strat można było uniknąć. W jakiś sposób fakt, że część gospodarki jest zarządzana przez ludzi mało fachowych, z klucza politycznego, prowadzi do ogólnego obniżenia konkurencyjności i kłopotów budżetu.

Wierzy Pan w zbiegi okoliczności? Gdy w przeddzień posiedzenia rady nadzorczej dużej spółki SP jej prezes — zbiegiem okoliczności zostaje zatrzymany przez UOP, co skwapliwie odnotowuje telewizja publiczna...

Oczywiście ma pan na myśli Orlen. Nie wiem, o czym oficerowie UOP rozmawiali z prezesem Modrzejewskim. Nie jestem w stanie się wypowiadać na ten temat. Zakładam, że UOP miał jakieś powody, by wezwać prezesa na rozmowę. Mogły wystąpić jakieś okoliczności dodatkowe, o których nie mam pojęcia. Ale cała sytuacja mnie jednak dziwi.

Czy polska gospodarka może ponieść konsekwencje ostatniego zamieszania wokół obsady stanowisk w spółkach Skarbu Państwa?

Jeśli wokół związków polityki i biznesu powstają jakieś afery, niejasności, to szkody dla Polski mogą być naprawdę poważne. Z tym że przestrzegałbym przed wskazywaniem winnych. Nie jest dobrze, jeśli wysocy przedstawiciele firm są w światłach kamer wzywani na przesłuchania. To nie służy dobrze wizerunkowi kraju.