Polmosy: Agros nie promuje wódki
Szefowie Agrosu, który za granicą zarejestrował prawa do większości znanych marek polskich wódek, deklarują, że od lat wykładają znaczne środki na ich promocję. Tymczasem, zdaniem przedstawicieli Polmosów, stołeczny holding na reklamę mocnych alkoholi na świecie nie przeznaczył ani grosza.
Janusz Kujawiński, przewodniczący Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusu, twierdzi, że ostatnio firma, którą kierował, płaciła za zagraniczną reklamę Wyborowej 0,2 USD od każdej butelki. Henryk Tomasik, dyrektor Polmosu Warszawa, dodaje, że z krajowych zakładów pochodzi około 40 proc. środków przeznaczanych na światową promocję ogólnopolmosowskich wódek. Resztę, jego zdaniem, wykłada nie Agros, lecz importer.
Od 1991 roku Polmosy domagają się, by holding zwrócił im zagraniczne rejestracje alkoholowych znaków. W walce z Agrosem wspiera je resort skarbu.
Karol Markiewicz, zastępca dyrektora Departamentu Nadzoru i Prywatyzacji w MSP, podkreśla, że rozwiązanie sporu Agros-Pol- mosy ma także znaczenie dla prywatyzacji sektora.
— Wartość księgową Polmosów szacuje się na 3 mld zł. Gdyby fabryki miały prawo do eksportu najbardziej znanych wódek, wielkość ta byłaby wyższa — dodaje.
Agros broni się przed zabraniem rejestracji, argumentując, że Skarb Państwa marki te już sprzedał inwestorom w 1994 roku, wprowadzając stołeczną firmę na GPW. KJ



