Polnord podliczył eks-szefów na 119 mln zł

opublikowano: 17-06-2018, 22:00

Dochodzić roszczeń od byłych menedżerów czy nie? Zarząd dewelopera chce, by decyzję podjęli akcjonariusze.

Za tydzień zwyczajne walne zgromadzenie deweloperskiego Polnordu. Zupełnie zwyczajne nie będzie, bo poza sztampowymi uchwałami pojawią się trzy „w sprawie dochodzenia roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej spółce” przez byłych członków zarządu. Walne ma dać glejt obecnym władzom do pozwania Piotra Wesołowskiego, Tomasza Sznajdera i Andrzeja Podgórskiego. Wszyscy zarządzali deweloperem w czasach, gdy przez Prokom Investments kontrolował go Ryszard Krauze. Otrzymywali też absolutoria. Dwaj pierwsi odeszli ze spółki pod koniec 2015 r. i ostatnie votum zaufania otrzymaliw czerwcu 2016 r. — od akcjonariuszy, wśród których już dawno nie było Prokomu.

DECYZJA NA GORĄCO: Zarząd Polnordu, kierowany przez Dariusza Krawczyka, chce mieć wolną rękę w procesach z byłymi prezesami. O co dokładnie chodzi, wyjaśni tuż przed głosowaniem.
Zobacz więcej

DECYZJA NA GORĄCO: Zarząd Polnordu, kierowany przez Dariusza Krawczyka, chce mieć wolną rękę w procesach z byłymi prezesami. O co dokładnie chodzi, wyjaśni tuż przed głosowaniem. Fot. Marek Wiśniewski

Solidarność i selekcja

Z projektów uchwał — autorstwa zarządu, pod wodzą Dariusza Krawczyka, wynika, że dochodzenie roszczeń ma „w szczególności” związek z PLP Development Group, przez którą Polnord próbował penetrować rynek rosyjski. Nie padają w nich kwoty, jakich spółka ma dochodzić od byłych menedżerów. Są natomiast daty wysłanych do nich wezwań do ugody, które nigdy nie zostały upublicznione. Jak akcjonariusze mają podjąć decyzję, mając tak mało informacji? Joanna Paczkowska- Tatomir, dyrektor ds. relacji inwestorskich i PR Polnordu, twierdzi, że projekty uchwał spełniają wymogi wynikające z Kodeksu spółek handlowych, a przedmiot roszczeń będzie przedmiotem obrad walnego.

„PB” dotarł do treści zawezwań ugodowych (nie mamy pewności, że do wszystkich). Wynika z nich, że w sprawie PLP Development obecny zarząd dewelopera domaga się od byłych szefów 38 mln zł (plus odsetki). Wszystkie wysłane w wymienionych w projektach uchwał terminach opiewają jednak na znacznie większą kwotę — łącznie 119 mln zł (plus odsetki). Co więcej, do ugody wzywano nie trzech, ale aż pięciu byłych szefów Polnordu (w dokumentach jest mowa o solidarnej odpowiedzialności). Dlaczego zarząd nie stara się o zgodę walnego na dochodzenie roszczeń wobec Michała Świerczyńskiego i Bartosza Puzdrowskiego? Joanna Paczkowska-Tatomir informuje, że taka decyzja wynikała z „wnikliwej analizy” z udziałem zewnętrznego doradcy i rady nadzorczej. W zawezwaniach ugodowych Polnord żądał od nich solidarnie z innymi prawie 20 mln zł. Tomasz Sznajder, w 2015 r. wiceprezes Polnordu, informuje, że zarząd i rada nadzorcza miały wykupione ubezpieczenia OC, ale tylko do 10 mln zł łącznie.

Sprawa otwarta

W projektach uchwał przypomina się akcjonariuszom o śledztwie, które warszawska prokuratura wszczęła na podstawie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożonym przez zarząd w styczniu 2017 r. Na razie jednak nikt nie usłyszał zarzutów.

— Śledztwo prowadzone jest w sprawie. Zostało przedłużone do 28 sierpnia 2018 r. — informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Joanna Paczkowska-Tatomir zaznacza, że spółka nie komentuje toczących się postępowań karnych.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polnord podliczył eks-szefów na 119 mln zł