Już trzy węglowe firmy szukają menedżerów, którymi mogłyby obsadzić zarządy: Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), Kompania Węglowa (KW) i Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy. Wszystkie trzy firmy są państwowe, wszystkie są w trudnej sytuacji. Jednocześnie za miesiąc odbędą się wybory parlamentarne.
— To oczywiste, że jeśli dojdzie do zmiany politycznej, to przez państwowe spółki przejedzie kadrowy walec. Dlatego do konkursu zgłoszą się albo desperaci potrzebujący pracy, albo tacy, których kontakty z prawdopodobną nową władzą dają nadzieję na przetrwanie, albo osoby oddelegowane np. z urzędów lub rad nadzorczych tych spółek — zauważa szef jednej z największych agencji doradztwa personalnego. We wszystkich trzech firmach zgłaszanie kandydatur przewidziano na październik, jeszcze przed wyborami. Najbardziej przewidywalny wydaje się konkurs w Węglokoks ROW. To na bazie tej firmy powstać ma tzw. Nowa Kompania Węglowa (NKW), czyli filar planu ratunkowego dla całego górnictwa. Nazwana zostanie najprawdopodobniejPolską Grupą Górniczą.
Logika nakazuje, aby prezesem nowego tworu został Krzysztof Sędzikowski, czyli obecny prezes Kompanii Węglowej. To on współkonstruował biznesplan dla NKW, zakładający 2 mld zł zysku EBITDA. To on zarządza i restrukturyzuje dziś kopalnie, które od października mają zostać wniesione do nowej spółki.
Menedżer unika jednak odpowiedzi na pytanie, czy zgłosi się do konkursu. Mniej przewidywalny jest konkurs w KW. Chodzi o firmę, która wkrótce odda wszystkie kopalnie i zarządzać będzie już w zasadzie tylko nieruchomościami. Część naszych rozmówców nie wyklucza, że ktoś z dzisiejszego zarządu KW nie przejdzie razem z Krzysztofem Sędzikowskim do nowej spółki, tylko pozostanie w „okrojonej KW”.
Najbardziej mgliście wyglądają perspektywy rekrutacji w JSW. Spółka ma ponad 600 mln zł półrocznej straty i walczy o płynność, a wczoraj do późna negocjowała z bankiem ING kwestię wcześniejszej spłaty obligacji (chodzi o 75 mln zł). Kierownictwo JSW, na poziomie zarządu i średniego szczebla, zostało przetrzebione m.in. z powodu sądowych postępowań w sprawie korupcji, z kolei były prezes zrezygnował z przyczyn zdrowotnych. Dziś spółką zarządza szef rady nadzorczej, wykładowca akademicki.