Polscy eksporterzy radzą sobie całkiem nieźle

Marek Zuber
opublikowano: 2002-01-22 00:00

Od ponad roku większość ekonomistów, analityków, a także przedsiębiorców ostrzega, że wysoki kurs złotego musi negatywnie odbić się na polskim eksporcie. Tymczasem ustabilizował się on na stosunkowo wysokim poziomie.

Silne ograniczenie tempa wzrostu popytu wewnętrznego doprowadziło do wyraźnego przyhamowania polskiej gospodarki. Tempo wzrostu PKB systematycznie spada, ale wciąż jest dodatnie. Śmiało można postawić tezę, że wielka w tym zasługa eksportu. Mimo niekorzystnych czynników, takich jak wysoki kurs złotego czy spowolnienie gospodarcze na świecie, polski eksport systematycznie rósł w 2000 r., by ustabilizować się na stosunkowo wysokim poziomie około 2,5 mld USD w 2001 r.

Było to zaskoczeniem dla większości specjalistów. Faktem jest, że ustabilizowanie poziomu to innymi słowy spadek tempa wzrostu, ale i tak informacje przyjmowano z zadowoleniem. Zaskakiwała przede wszystkim niska wrażliwość na wysoki kurs polskiej waluty, szczególnie wobec euro, które jest główną walutą rozliczeniową. W pierwszej chwili wydawało się, że wynika to ze znacznego opóźnienia czasowego (ocenia się, że musi minąć od 5 do 9 miesięcy, zanim pojawi reakcja na zmianę kursu), ale i po tym okresie nic strasznego się nie wydarzyło. Czyżby więc kolejny cud nad Wisłą?

Po pierwsze, znaczna część polskiego eksportu związana jest z inwestycjami bezpośrednimi zagranicznych firm. Tego typu inwestycje bardzo często oznaczają zastrzyk technologii i związaną z tym wysoką wydajność pracy. Z punktu widzenia eksportu większa wydajność musi oznaczać lepszą konkurencyjność. Poza tym polskie filie zachodnich koncernów mogą liczyć na przychylne oko firm matek. Nawet produkcja ze stratą może być tolerowana przez wiele miesięcy.

Po drugie, wiele przedsiębiorstw jest jednocześnie i eksporterami, i importerami. Wiele komponentów, szczególnie przy wyrobach wysoko przetworzonych, jest sprowadzanych do Polski. Ów import jest swoistym naturalnym zabezpieczeniem eksportu. Mniejsze wpływy z eksportu związane z tanimi walutami oznaczają jednocześnie mniejsze wydatki na import. Wiele firm celowo dokonywało zmiany poddostawców (nie tylko wyrobów, ale także usług), aby właśnie w ten sposób obniżać koszty. Bardzo dobrym przykładem jest tutaj Stocznia Szczecińska. Innymi słowy można tu mówić o pewnym minimalnym poziomie eksportu, mało wrażliwym na czynniki związane ze zmianami kursu waluty, który jest właśnie sumą sprzedaży dużych przedsiębiorstw.

Po trzecie, poprawia się sytuacja w eksporcie na wschód. Daleko nam oczywiście do poziomów sprzed 1998 r., czyli kryzysu rosyjskiego, ale pojawiają się pozytywne sygnały. Po czwarte zaś, swoją rolę odgrywają z pewnością różnego rodzaju preferencje dla eksporterów, szczególnie zwrot podatku VAT. Dla wielu firm właśnie ten element decyduje o tym, że ich eksport jest w ogóle opłacalny.

Eksporterom pomógł też silny spadek popytu wewnętrznego, który doprowadził do sytuacji, w której przedsiębiorstwa, aby zapewnić sobie płynność finansową, zmuszone są do poszukiwania rynków zbytu za wszelką cenę, w myśl zasady, iż lepiej sprzedać nawet ze stratą, niż nie sprzedać w ogóle. Część firm sprzedaje poniżej progu opłacalności, mając nadzieję, że przeczeka trudną sytuację.

Oczywiście trudno zgodzić się z opinią, że polski eksport nie jest wrażliwy na kurs złotego. Niekorzystny kurs ma wciąż silny wpływ na funkcjonowanie polskich przedsiębiorstw, szczególnie zaś małych i średnich, a więc tych, na których rozwoju najbardziej nam zależy. Trudno także zgodzić się z tezą, że taki kurs wymusi zmiany restrukturyzacyjne i doprowadzi do polepszenia konkurencyjności polskiej gospodarki. Jeśli więc niekorzystny kurs złotego będzie się utrzymywał, wszystko wskazuje na to, że w końcu zobaczymy jego fatalne skutki.

Jest jednak i inny wniosek — widać wyraźnie, jak bardzo pożądane dla rozwoju naszego kraju są wszelkie inwestycje zagraniczne związane z realną sferą produkcji. Trzeba robić wszystko, aby do takich inwestycji zachęcać nawet wtedy, gdyby oznaczało to np. duże zwolnienia podatkowe. I tak w przyszłości bilans zysków i strat takiej strategii będzie korzystny.