Polscy finansiści biją billona

opublikowano: 13-02-2014, 00:00

Kilku menedżerów z przeszłością zainwestowało już kilkanaście milionów złotych w złotówki w plikach. Celują w mikropłatności.

Andrzeja Horoszczaka denerwuje już wyjaśnianie, że wcale nie robi kolejnego wcielenia bitcoina. Ani nie bawi się w wirtualną walutę.

Zobacz więcej

SKY IS THE LIMIT: Andrzej Horoszczak, Maciej Łuczak i Jarosław Grzesica, twórcy billona, wierzą, że Polacy pokochają cyfrowego złotego — tak jak pokochali płatności zbliżeniowe. A biznes pokocha niskie marże na przepływach e-pieniędzy. [FOT. WM]

— Billon to cyfrowa, a nie wirtualna gotówka. Złoty zaszyty w plikach, będzie emitowany przez Alior Bank i Plus Bank, jego istnienie regulują unijne dyrektywy — tłumaczy prezes spółki Zunit, od kilku lat pracującej nad projektem billona.

Marża zaufania

Założenie jest proste: cyfrowe pliki za pomocą aplikacji na urządzenia mobilne są bez pośrednikówprzenoszone z urządzenia na urządzenie. Ich wartość nominowana jest w złotych, jedynymi emitentami są banki. Grupą docelową są i konsumenci płacący niewielkie kwoty za zakupy w sieci czy w sklepach, i biznes, który — omijając tradycyjne formy płatności bezgotówkowej — może znacznie ściąć marże, jakie pobierają Visa czy Mastercard.

W przypadku cyfrowej gotówki obowiązek pełnej weryfikacji występuje dopiero w przypadku płatności powyżej 2,5 tys. EUR rocznie. A pliki, czyli e-złote wpadają z komputera (telefonu) na telefon w kilka sekund — z dala od centralnych systemów.

— Co kosztuje najwięcej w przypadku płatności bezgotówkowych? Zaufanie, bezpieczeństwo. To dlatego systemy płatnicze oparte na kartach są takie drogie. Tam jest w kosztach zaszyte ryzyko kredytowe.

W cyfrowej gotówce go nie ma — ocenia Andrzej Horoszczak. Zunit chce zarobić na dostarczeniu technologii. Prostota pomysłu i skomplikowany system bezpieczeństwa spowodowały jednak, że wykreowanie szczelnegoe-portfela, w którym krąży billon, pochłonęła małą fortunę — 11 mln zł.

Zapach MCI

Zainwestowany kapitał dowodzi, że założyciele spółki nie są grupką pryszczatych start-upowców o wybujałych ambicjach. To biznesmeni po przejściach. Andrzej Horoszczak ma za sobą studia w USA, karierę w świecie finansów na Zachodzie, ale również porażki w postaci pracy na rzecz Elektrimu po pęknięciu bańki internetowej. W zarządzie Zunitu są menedżerowie pracujący na rynku finansowym, jest też m.in. Tomasz Danis, partner inwestycyjny w giełdowym MCI. Czyżby to zapowiadało rychłe wejście funduszu w projekt? Okazuje się, że billon to prywatna inwestycja Tomasza Danisa.

— Nie chcę na razie komentować spraw związanych z tym projektem — mówi tylko Tomasz Danis.

Nie jest jednak tajemnicą, że Zunit szuka finansowania na kolejną fazę wprowadzania cyfrowej gotówki. Cała kryptograficzna robota została wykonana, aplikację dla Aliora można pobrać na telefony. Problem w tym, że bez mocnego marketingu billon zostanie jedynie gadżetem, kosztownym epizodem na startupowej scenie.

— Zakładamy, że marketing, przekonywanie do tego rozwiązania konsumentów i biznesu pochłonie nawet kilka milionów złotych. Na starcie chcemy wziąć ten ciężar na siebie, a gdy pomysł chwyci, zamierzamy koncentrować się na dostarczaniu technologii — mówi Maciej Łuczak, jeden z twórców billona, mający za sobą pracę m.in. w Mastercardzie.

Jedno jest pewne: Polacy kochają gotówkę. Według badań NBP, w ten sposób realizowanych jest 85 proc. transakcji nad Wisłą. Mocny marketing ma sprawić, że pokochamy gotówkę, która zamiast kusząco szeleścić, zionie nudą informatycznego kodu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu