Polscy lekarze opiekujący się brytyjską Polonią leczą ją nie tylko z różnego rodzaju chorób. Od kilku dni również z kompleksów. W ciągu ostatnich dni brytyjskie media rozpisują się o sukcesach polskich lekarzy i przedsiębiorców oraz ich klinik medycznych — o tym, jak znalazły sobie niszę i jak sprawnie i dynamicznie się rozwijają. Sprawę wzięły na tapetę „Daily Mail” oraz „The Economist”, a później jeszcze internet zalała fala przedruków polskich success story w medycynie. Sami zainteresowani są bardzo zadowoleni z tej nieoczekiwanej reklamy.
![MEDYCZNA WIEŻA BABEL:
W 2012 r. do Polmed Midlands dołączyła klinika dentystyczna Poldent. Obecnie grupa leczy tysiące pacjentów, głównie Polaków, choć klientami są też Słowacy, Rosjanie, Anglicy i Portugalczycy.
[FOT. ARC] MEDYCZNA WIEŻA BABEL:
W 2012 r. do Polmed Midlands dołączyła klinika dentystyczna Poldent. Obecnie grupa leczy tysiące pacjentów, głównie Polaków, choć klientami są też Słowacy, Rosjanie, Anglicy i Portugalczycy.
[FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/2b62eb04-5f6b-4933-b45b-a7b2d615893c/42d60204-29b9-5987-a05d-12a22a868997_w_830.jpg)
— To świetna okazja, aby pokazać, że Polak może być nie tylko świetnym budowlańcem i hydraulikiem, ale też lekarzem. Mamy nadzieję, że rozgłos zachęci również Brytyjczyków do skorzystania z naszych usług — mówi Mikołaj Tajchman, dyrektor klinik Green Surgery w Londynie oraz Manchesterze. O drodze polskich emigrantów pisał również „The Economist”. Jak ją widzi? Na początku ciężko pracowali, zbierając ogórki, nawet przy świetle samochodowych reflektorów. Później przyszła kolej na polskie pierogi i śledzie, a w biznesie na kancelarie prawne. Teraz jest czas klinik medycznych, co nie jest zresztą zaskoczeniem, patrząc na liczbę naszych rodaków na Wyspach.
— Stanowią gros naszych klientów— około 85 proc. — twierdzi Mikołaj Tajchman.
Właściciele medycznych biznesów tłumaczą, że udało się im znaleźć niszę, która z roku na roku zaczęła nabierać znaczenia. Pierwsza klinika Green Surgery powstała pięć lat temu. Założyło ją małżeństwo polskich lekarzy — Krystyna i Sławomir Tajchmanowie. Dwaj synowie z większym zacięciem biznesowym niż medycznym zajęli się zarządzaniem. Spółka i jej konkurenciliczą, że rozgłos medialny pokaże polską niszę również Brytyjczykom.
— Publiczna brytyjska służba zdrowia jest bardzo zbiurokratyzowana. Na prywatną niewiele osób może sobie pozwolić. My możemy być złotym środkiem, ponieważ jesteśmy tańsi od brytyjskich klinik niepublicznych — tłumaczy Mikołaj Tajchman.
Do kampanii reklamowej kierowanej również do Brytyjczyków przymierza się konkurent Green Surgery — Polmed Midlands, mający w grupie 5 przychodni. Na razie Dariusz Kowalczyk, jej założyciel i współwłaściciel, nie narzeka. Nie spodziewał się, że jego medyczny biznes rozwinie się w takim tempie.
— Wcześniej prowadziłem firmę doradzającą Polakom przyjeżdżającym do Wielkiej Brytanii. Dwa lata temu zauważyłem, jak świetnie dają sobie radę polskie kliniki medyczne w Londynie. Postanowiłem więc przenieść pomysł do środkowej Anglii. Tak to się wszystko rozwinęło, że musiałem zawiesić biznes doradczy — mówi Dariusz Kowalczyk. Wśród pięciu placówek Polmed Midlands znajdują się zarówno budowane od podstaw, jak i przejęte. W zeszłym roku do grupy trafiła np. przychodnia Poldent. Pod rządami poprzednich — również polskich — właścicieli nie radziła sobie najlepiej.
— Stale dostajemy propozycje współpracy, również kapitałowej. Jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej, jak to w biznesie — tłumaczy Dariusz Kowalczyk.
W tym roku Polmed Midlands chce skupić się na poprawie jakości usług, choć współwłaściciel nie ukrywa, że jak trafi się ciekawa oferta, to ją rozważy. Plany rozwoju ma również konkurent ze stolicy europejskiej finansjery. — W tym roku planujemy otworzyć w Londynie trzecią placówkę — mówi Mikołaj Tajchman.
