Polscy nadawcy obawiają się obcych
ZDECYDOWANY SPRZECIW: Reprezentowane przez Krzysztofa Nepelskiego Radio RMF FM jest przeciwne wpuszczeniu — na większą skalę — kapitału zagranicznego do mediów elektronicznych. fot. Grzegorz Kawecki
Propozycja zwiększenia udziału kapitału zagranicznego w mediach elektronicznych budzi dodatkowe kontrowersje. Rynek podzielił się na dwa obozy. Jeden, reprezentowany przez polski kapitał, żąda ochrony, a drugi — zagraniczny — zniesienia ograniczeń.
Obecnie udział kapitału zagranicznego jest ustawowo ograniczony do 33 proc. Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, udział kapitału zagranicznego u nadawców naziemnych ma wzrosnąć do 49 proc., a u nadawców satelitarnych ograniczenia te mają być zniesione.
W zależności od tego, czy nadawcy mają zagranicznych udziałowców czy nie, zajmują krańcowo odmienne stanowiska.
— Limitowanie udziału kapitału w mediach elektronicznych powinno być utrzymane. Inaczej skończy się tak jak w Czechach, gdzie nie ma już liczących się krajowych podmiotów — twierdzi Krzysztof Nepelski z RMF FM.
— Zniesienie ograniczenia dla telewizji satelitarnych spowoduje bardzo szybkie opanowanie przez obcy kapitał całego rynku audiowizualnego — dodaje Józef Birka, członek zarządu Polsatu.
Podobnego zdania są szefowie TVN.
Inną opcję reprezentuje natomiast Radio Zet.
— Jesteśmy przeciwni stawianiu barier dla kapitału zagranicznego. Tak czy inaczej, czeka nas dostosowanie naszego prawa do zachodnioeuropejskiego. Polska gospodarka, w tym także media, potrzebuje kapitału zagranicznego, a tworzenie barier opóźnia ich rozwój — uważa Krzysztof Kouyoumdjian, szef działu public relations Radia Zet.
Swoje trzy grosze w tej sprawie dorzuciła KRRiT. Przygotowała propozycję nowelizacji ustawy, którą złożyła latem do Sejmu.
— Nasza propozycja wymknęła się nam z rąk. Rozwiązania KRRiT w wielu punktach były inne. Proponowaliśmy na przykład 49-proc. ograniczenie dla kapitału zagranicznego we wszystkich mediach elektronicznych — mówi Joanna Stempień z KRRiT.
Rynek polskich mediów elektronicznych skutecznie broni się przez ekspansją międzynarodowych koncernów medialnych. Dobrym przykładem jest chociażby próba wejścia do Naszej TV skandynawskiego potentata — SBS. Te starania spaliły na panewce: oficjalnie z braku poparcia większości właścicieli tej stacji, tak naprawdę dlatego, że do takiej sytuacji nie chcieli dopuścić Polsat i TVN. Szefowie tych stacji nie kryją specjalnie, że obawiają się chwili, w której polski rynek mediów elektronicznych zostanie otwarty dla konkurencji. Najpóźniej nastąpi to z wejściem Polski do UE. Do tego momentu działający w Polsce gracze mają czas, aby jak najlepiej zabezpieczyć swoje interesy.