Rezygnacja „piętnastki” z dopłat bezpośrednich dla rolników byłaby dobrym rozwiązaniem dla Polski. Wtedy warunki konkurencji między obecnymi a przyszłymi członkami UE nie byłyby tak duże jak te, które obecnie proponuje nam Bruksela.
Oferta Komisji Europejskiej dotycząca warunków finansowych dla rolnictwa nie satysfakcjonuje polskich rolników, zaś część propozycji nie podoba się także naszym negocjatorom. Szczególne emocje budzi wielkość dopłat, jaką zaoferowano naszym rolnikom, i tryb dojścia do ich pełnego wymiaru. Ograniczenia produkcji niektórych surowców oraz bardzo niski plon pszenicy z hektara (który służy do wyliczenia wielkości dopłat) to najpoważniejsze instrumenty wymierzone w polskie rolnictwo. Jeżeli dodamy do tego koszty, jakie musi ponieść nasz kraj, żeby spełnić warunki korzystania ze Wspólnej Polityki Rolnej, to potencjalne korzyści giną pod ich lawiną.
Tymczasem coraz częściej słychać głosy o przewartościowaniu polityki rolnej w UE i cenie, jaką za to zapłaci m.in. Polska. Część specjalistów wręcz uważa, że dla naszego kraju o wiele korzystniejsza byłaby rezygnacja Unii z polityki dopłat. Wtedy warunki konkurencji w sektorze byłyby znacznie korzystniejsze od tych, jakie obecnie proponuje nam Bruksela.
— „Piętnastka” stosuje coraz dalej posunięte ograniczenia i interwencje na rynku rolnym, które w praktyce prowadzą do znacznego obciążenia finansowego podatników i konsumentów oraz skrępowania funkcjonowania gospodarstw rolnych, a jednocześnie wymagają znaczącej redystrybucji dochodów przez transfery budżetowe — twierdzi jeden ze specjalistów branży.
Niemal połowa budżetu UE przeznaczona jest na finansowanie Wspólnej Polityki Rolnej (49 mld EUR rocznie).
Zdaniem niektórych państw członkowskich (które płacą największą składkę do unijnego budżetu), jest to zbyt wygórowana suma. Dlatego też podjęto decyzję o konieczności reformy WPR. Przeciwko niej występują jednak najwięksi beneficjenci rolniczych dopłat, którzy jednocześnie domagają się długiego okresu przejściowego dla kandydatów i oczekują od nich w przyszłości wsparcia dla utrzymania dopłat w UE.
— Dochodzenie do pełnego wymiaru dopłat przez dziesięć lat, przy braku wizji kierunku reform, byłoby założeniem krajowym rolnikom pętli na szyję — mówi jeden z pracowników Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Jest jeszcze jedna korzyść z rezygnacji z dopłat. Obecni i przyszli członkowie Unii Europejskiej nie musieliby utrzymywać lub wprowadzać kosztownego systemu identyfikacji i rejestracji IACS.