Gdyby w Polsce doszło do takich afer finansowych, jak w USA, skutki byłyby nieobliczalne. Dlatego wszystkie ogniwa łańcucha przekazującego informację o spółce: zarządy, audytorzy, media, analitycy i inwestorzy, powinny być mocne i wiarygodne — uważają uczestnicy forum „Budowa zaufania w gospodarce rynkowej”.
Jak zapobiec aferom korporacyjnym? Jak sprawić, by poszczególne ogniwa łańcucha raportowania były mocne? Jak przywrócić zaufanie do rynków kapitałowych? Takie pytania postawili sobie wczoraj uczestnicy forum „Budowa zaufania w gospodarce rynkowej”, zorganizowanego przez PricewaterhouseCoopers, które skupiło m.in. szefów największych polskich firm.
— Kwestia zaufania do rynku kapitałowego jest w przypadku tak młodej gospodarki jak Polska kluczowa. Skandale na miarę Enronu, gdyby zdarzyły się na polskim rynku, mogłyby mieć fatalne skutki zarówno gospodarcze, jak i społeczne.
Budowa i utrzymanie zaufania to proces wielowarstwowy, wymagający dobrego i stabilnego prawodawstwa oraz egzekwowania go, np. przez wyspecjalizowane jednostki policji — mówi Willem Broecker, globalny partner zarządzający ds. rynków w PricewaterhouseCoopers.
Najważniejsza jest jednak wiarygodność wszystkich ogniw łańcucha przekazywania informacji o stanie spółki: zarządów, rad nadzorczych, audytorów, mediów, analityków.
Największą w tym rolę mają zarządy.
— To my decydujemy, jakie fakty przekazujemy radzie nadzorczej, inwestorom, audytorom. Jeśli zabraknie prawdy, wcześniej czy później cały system raportowania się rozrywa —mówi Cezary Stypułkowski, prezes Banku Handlowego.
Tymczasem często zarządy i inwestorzy mają zupełnie odmienne interesy, niekiedy właśnie z winy tych pierwszych.
— Uczciwość jest długoterminową inwestycją. Zarząd skupia się jednak na celach krótkoterminowych, zapominając o uczciwości — przyznał jeden z uczestników seminarium.
Prezesi polskich spółek zauważają również konflikt interesów między inwestorami strategicznymi a mniejszościowymi.
— Dominujący inwestor strategiczny podważa istnienie spółki publicznej. Konflikt interesów z inwestorami mniejszościowymi wpływa na zacieranie informacji o spółce — uważa Cezary Stypułkowski.
Niektórzy prezesi nie wierzą, by wprowadzenie zasad dobrych praktyk miało sens.
— Zasady corporate governance niczego nie zmieniają, jeśli ludzie mają złą wolę. Spółki powinny je przyjmować nie dlatego, iż tak każe giełda, tylko dlatego, że widzą taką potrzebę — uważa Maciej Grelowski, prezes Orbisu.
Trochę większym optymistą jest Tomasz Sielicki, prezes Computerlandu.
— Corporate governance to krok w dobrym kierunku. Muszą być jednak konsekwencje niestosowania reguł — tak, aby nie stały się drugim dekalogiem, który wprawdzie podaje doskonałe zasady, jednak reperkusje są powiedzmy... bardzo oddalone w czasie — mówi Tomasz Sielicki.
Podkreśla on, że problemem w Polsce jest społeczne przyzwolenie na dwie kwestie: spłaszczanie wyniku finansowego (czyli podawanie do publicznej wiadomości nieco niższego lub wyższego zysku niż spółka osiągnęła w rzeczywistości) oraz łączenie informacji złej i dobrej.
Ważnym elementem łańcucha informacji o firmie są również niezależni analitycy. Tymczasem takich w Polsce brakuje, ponieważ są oni związani z dużymi instytucjami finansowymi.
— Analityk powinien być jak lekarz, który bada spółkę, przepisuje receptę i podaje lekarstwo. W żaden sposób nie może być podatny na sugestie pacjenta, który np. twierdzi, że musi iść do pracy — wskazuje Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
Rola mediów w łańcuchu informacji jest również olbrzymia i na rzetelność informacji nie może wpływać kondycja ekonomiczna firm medialnych oraz presja zarobku poprzez zwiększony udział reklam — podkreślili uczestnicy forum.