Agnieszka Radwańska grała profesjonalnie w tenisa przez siedem lat, zanim w ubiegłym roku doszła do finału Wimbledonu. Polska przez siedem lat pięła się w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej niemieckiej izby handlowo-przemysłowej AHK, by w tym roku zdobyć złoto. Otrzymała 3,99 pkt na 6 możliwych, o 0,03 pkt więcej niż południowi sąsiedzi, którzy pierwsze miejsce okupowali przez ostatnie siedem lat. Na dodatek aż 94 proc. inwestorów wybrałoby nasz kraj ponownie. Równie dobrze została oceniona tylko Estonia. W badaniu AHK wzięły udział 1623 spółki z kapitałem zagranicznym (nie tylko niemieckim), które zainwestowały w 16 krajach naszego regionu (zaliczono do niego też m.in. Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Macedonię czy Kosowo).

— Wyniki ankiety potwierdzają to, co wynikało z naszych rozmów z firmami. Kiedyś Polska była postrzegana jako kraj Europy Wschodniej. Dziś jest uważana za część Europy Północnej opartej na stabilności — uważa Helmut Lüders, kierownik wydziału ekonomicznego Ambasady Niemiec. Najważniejszymi czynnikami atrakcyjności inwestycyjnej zarówno regionu, jak i Polski, są: członkostwo w UE, kwalifikacje pracowników, produktywność i zmotywowanie kadr, jakość kształcenia akademickiego, jakość i dostępność lokalnych poddostawców.
Dobre i złe
— To ze względu na kadry przenieśliśmy do naszego poznańskiego centrum usług procesy z Indii, a planujemy także z Malezji i RPA — twierdzi Wojciech Skrudlik, członek zarządu MAN Accounting Center. — Polska to dobra lokalizacja dla hubu. Ale liczy się także wykwalifikowana i zmotywowana kadra, duży rynek wewnętrzny oraz stopień uprzemysłowienia na poziomie Niemiec, Holandii i Belgii — mówi Dirk Elvermann, prezes BASF Polska, który buduje w Środzie Śląskiej fabrykę katalizatorów za 150 mln EUR. Najsłabiej inwestorzy oceniają w regionie warunki dla prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej, stabilność polityczną i społeczną oraz skuteczność walki z korupcją i przestępczością. Na tle konkurencji wypadamy jednak znowu znacznie lepiej, bo u nas niezadowolonych jest 10-30 proc., a w innych krajach ten poziom dochodzi do 80 proc.
Jak się czują
AHK zapytała też inwestorów o ich sytuację. Jako dobrą ocenia ją w Polsce 23 proc. firm, jako zadowalającą 65 proc., jako złą — 12. Pod tym względem Polska jest na trzeciej pozycji, bo więcej jest zadowolonych firm w Estonii i na Litwie. Perspektywy na ten rok wyglądają w Polsce gorzej niż w sześciu innych krajach regionu. Natomiast pod względem planowanych inwestycji zajmujemy drugie miejsce — 38 proc. firm chce je zwiększyć, a 39 proc. zostawić bez zmian. Lepsza jest tylko Litwa. Pod względem planowanego wzrostu zatrudnienia Polska zajmuje 5. pozycję, bo tylko co trzecia firma chce je zwiększać. W latach 2007-12 wśród 302 projektów zakończonych przez PAIIZ znalazło się 27 niemieckich (20 w sektorze przemysłowym, reszta w sektorze nowoczesnych usług biznesowych), co daje trzecie miejsce ex aequo z Japonią.