Polska giełda nadal będzie obserwować indeksy Zachodu

Marek Knitter
opublikowano: 2002-09-09 00:00

Inwestorzy w Polsce są zapatrzeni w rynki światowe i nie reagują na coraz lepsze informacje publikowane przez Główny Urząd Statystyczny i Narodowy Bank Polski.

Powodem spadków na warszawskiej giełdzie w ostatnim tygodniu była głównie coraz gorsza sytuacja na światowych rynkach akcji. Warszawska giełda zazwyczaj z opóźnieniem reaguje na to, co dzieje się na świecie. Jednak Alfred Adamiec podkreśla, że dotkliwe spadki, które miały miejsce na polskim rynku akcji, to efekt połączenia wielu negatywnych czynników.

— Po pierwsze — dane makroekonomiczne z USA i Europy nie wskazują, że ożywienie gospodarcze będzie kontynuowane. Po drugie — nastroje polityczne w związku z możliwym wybuchem wojny między USA a Irakiem są bardzo złe. Po trzecie — rynkom akcji nadal szkodzą afery księgowe i związane z tym bankructwa. Inwestorzy prędko o tym nie zapomną — mówi Alfred Adamiec.

Według doradcy inwestycyjnego, polscy gracze otrzymują obecnie sprzeczne wiadomości. Dane makroekonomiczne ze świata są złe. Z kolei informacje publikowane przez GUS i NBP są coraz lepsze.

— Można więc oczekiwać, że polski rynek akcji będzie zachowywał się lepiej niż giełdy zagraniczne. Tymczasem tak nie jest. Większość inwestorów w Polsce nadal kieruje się w swoich decyzjach inwestycyjnych tym, co w danej chwili dzieje się na głównych giełdach światowych — mówi Alfred Adamiec.

Powodem korelacji indeksów polskich z zagranicznymi może być zachowanie największych graczy z GPW — OFE i funduszy inwestycyjnych. Ich udziałowcami są głównie zagraniczne instytucje, które w chwili spadków na całym świecie stosują podobną strategię — wstrzymują się od zakupów walorów.

— W ubiegłym tygodniu OFE otrzymały znacznie niższe środki niż zazwyczaj. Na rynku brakowało więc gotówki, która mogłaby powstrzymać spadki — dodaje Alfred Adamiec.

Ten tydzień indeks WIG 20 może zakończyć na nieznacznie wyższym poziomie niż ubiegły.

— Jeżeli w najbliższych dniach indeks największych spółek na GPW obroni się na poziomie 1030 punktów, to mamy szansę na wzrosty. Pod koniec tygodnia WIG 20 powinien znaleźć się na poziomie 1060- -1070 pkt — mówi Alfred Adamiec.

Najsilniejszymi spółkami na rynku będą prawdopodobnie banki i firmy z sektora IT. Gorsze perspektywy mają spółki spożywcze i budowlane.

— W przypadku spółek budowlanych nie widzę przesłanek do wzrostów i raczej spodziewam się, że wielcy inwestorzy nadal będą wyprzedawać ich walory. Inaczej może być w przypadku przedsiębiorstw z branży materiałów budowlanych. Tutaj spodziewałbym się nawet pewnych wzrostów — mówi Alfred Adamiec.

Zagrożeniem dla niewielkich jeszcze wzrostów głównych indeksów w Polsce może być data 11 września, czyli rocznica zamachu terrorystycznego na Stany Zjednoczone.

— Na amerykańskich giełdach może zapanować zamieszanie, z którego z pewnością będzie korzystać kapitał spekulacyjny. Z drugiej strony zagrożenie zamachami terrorystycznymi jest nadal bardzo realne. Nieprzewidziane wypadki mogą doprowadzić do spadków na giełdach światowych i na GPW. W tym tygodniu w Polsce nie zostaną ogłoszone żadne ważne dane makroekonomiczne, które mogą wpłynąć na rynek — mówi Alfred Adamiec.

W dłuższej perspektywie — najbliższych kilku tygodni — rynek akcji czeka odreagowanie i znaczący wzrost głównych indeksów.

— Spodziewam się, że już w drugiej połowie września rozpocznie się systematyczny wzrost indeksów. Nastroje na rynku będą się poprawiać wraz z coraz lepszymi danymi makroekonomicznymi. Pewną cegiełkę do tego może dołożyć ZUS, który powinien zacząć przelewać większe środki na konta OFE. W październiku poprawy spodziewam się także na światowych giełdach. Może to oznaczać dłuższą falę hossy na warszawskiej giełdzie, trwającą nawet kilka miesięcy — kończy Alfred Adamiec.