Polska i Izrael przed wielkim skokiem

opublikowano: 27-03-2018, 22:00

Rodzime start-upy nie korzystają z ekosystemu, w którym powstało najwięcej na świecie innowacyjnych firm. Ten rok może to zmienić

Polskie start-upy nie mają łatwo. Rynek venture capital wciąż raczkuje. Ale całkiem niedaleko są miejsca, gdzie ekosystem dla młodych innowacyjnych firm kwitnie. Jednym z nich jest Izrael. W ostatnim rankingu najbardziej innowacyjnych gospodarek Global Economic Forum zajął 3. pozycję. Liczący 8 mln mieszkańców kraj, który w tym roku obchodzi 70-lecie istnienia, może się pochwalić dziewięcioma noblistami (w tym siedmioma w dziedzinach naukowych) i piątą na świecie pozycją pod względem liczby patentów na głowę. Działa tu 4,5 tys. start-upów — co w przeliczeniu na mieszkańca jest najlepszym globalnie wynikiem. W Polsce na koniec 2016 r. było ich 2670, szacowała Fundacja Startup Poland.

Zapraszamy polskie spółki do Izraela. Trzeba tu przyjechać i na własne oczy zobaczyć ekosystem dla innowacyjnych firm — zachęca Ruth Cohen-Dar, zastępca szefa misji, radca minister ambasady Izraela w Warszawie.
Zobacz więcej

NA WŁASNE OCZY:

Zapraszamy polskie spółki do Izraela. Trzeba tu przyjechać i na własne oczy zobaczyć ekosystem dla innowacyjnych firm — zachęca Ruth Cohen-Dar, zastępca szefa misji, radca minister ambasady Izraela w Warszawie. Fot. Marek Wiśniewski

Kasa, ludzie, współpraca

— Ekosystem dla innowacji rząd buduje od lat 80. ubiegłego wieku. Kluczowe są trzy słowa: kapitał ludzki, finansowanie i współpraca. Wszystkich trzech elementów w Izraelu jest pod dostatkiem. Gdy rząd postawił na innowacyjność, był twórcą funduszy wartych 10 mln USD. Dziś udział państwa w finansowaniu innowacyjnych spółek stanowi 5 proc., ale fundusze dostępne dla start-upów sięgają 9,3 mld USD. Tylko w ubiegłym roku inwestorzy dokonali „wyjść” za 8 mld USD, a firmy zebrały 4,4 mld USD kapitału — mówi Ruth Cohen- Dar, zastępca szefa misji, radca minister ambasady Izraela w Warszawie.

W przemyśle high-tech pracuje 0,5 mln osób, czyli 9 proc. zatrudnionych, ale w tym roku rząd Izraela zdecydował, by w 10 lat podwoić tę liczbę. Podjął też decyzję, by wzmocnić system innowacji i dwa lata temu rada naukowców została zamieniona w agencję wykonawczą — Urząd ds. Innowacyjności.

— Pracy zespołowej uczy młodych Izraelczyków 2- (dla dziewcząt) lub 3-letni (dla chłopców) pobyt w armii, który jest obowiązkowy po skończeniu 18. roku życia — uważa Ruth Cohen-Dar.

Pociąg przyszłości

Ważna jest też współpraca międzynarodowa, ale akurat w Polsce idzie Izraelowi powoli. Nie zmieniła tego międzyrządowa umowa o współpracy w zakresie przemysłowych prac badawczo-rozwojowych, która weszła w życie w 2016 r. Od 2010 r. NCBR z izraelskim partnerem ogłasza konkursy mające wspierać firmy z obu krajów przy wspólnych badaniach przemysłowych i B+R. Dotychczas ogłoszono pięć konkursów, w czwartym nie wyłoniono ani jednego projektu, a w ostatnim, którego wyniki zostały ogłoszone w styczniu — jeden. Jest szansa na zmianę, bo w tym roku sporo będzie się działo.

— W ramach Impact CEE i we współpracy z PKP zorganizujemy Pociąg Innowacyjności. 13 czerwca w pociągu z Warszawy do Krakowa zamienimy wagony na salę konferencyjną i przestrzeń warsztatową, w której odbędą się prezentacje TED, spotkania czy sesje pitchingowe [prezentacji produktu — przyp. red.] — opowiada Ruth Cohen-Dar. Zainteresowane firmy muszą zarejestrować się na Impact CEE (już można) i kupić bilet na pociąg (30 dni przed wydarzeniem). Udział w wydarzeniu weźmie do 150 osób, ale ci, dla których nie starczy miejsca, będą mogli obejrzeć wydarzenie na żywo w trzecim wagonie na telebimie.

Jedyny taki program

Jeszcze w tym roku powinien ruszyć wspólny projekt ambasady i Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.

— Umowa jest niemal gotowa, do uzgodnienia pozostały szczegóły. Zwerbowaliśmy dwie izraelskie organizacje: Start Up Nation Center i Creators Tel Aviv. Ministerstwo już znalazło partnerów prywatnych. W ramach programu po 20 innowatorów z każdego kraju będzie przez osiem miesięcy wspólnie rozwiązywać problemy zgłoszone przez firmy. Na koniec programu być może stworzą wspólnie start-upy, ale nawet jeśli nie — zdobędą doświadczenie — mówi radca minister ambasady Izraela.

Rząd Izraela nie prowadzi podobnego programu z żadnym innym krajem świata. Coraz więcej izraelskich firm interesuje się Polską.

— Jeszcze dwa lata temu o wiele trudniej było zachęcić spółki, żeby przyjechały do Polski. Na najbliższą misję dla firm zajmujących się bezpieczeństwem (także cyfrowym), która odbędzie się 30 maja, zgłosiło się około 30 firm, więcej niż jesteśmy w stanie przyjąć — mówi Ruth Cohen-Dar.

Jej zdaniem, izraelskie start-upy chcą działać w Polsce, bo daje im to dostęp do unijnych standardów, certyfikatów — i rynku. W maju ubiegłego roku do Polski wszedł fundusz Pitango, jeden z największych funduszy venture capital w Izraelu, z 25-letnią historią, zarządzający 2 mld USD. Wraz z TDJ rodziny Domogałów i NCBR ma 210 mln zł na polskie start-upy.

— Jeśli wszystkie projekty się powiodą, będzie to wielki skok — liczy Ruth Cohen-Dar.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Polska i Izrael przed wielkim skokiem