Polska już wyrosła z arbitraży

Resort skarbu przeanalizuje umowy o ochronie inwestycji, które wiążą Polskę z innymi krajami UE — z myślą o ich wypowiedzeniu

Szykuje się zmiana w biznesowych relacjach naszego kraju z unijnymi partnerami. Rząd zamierza wpisać się w ogólnounijny trend wygaszania umów o wzajemnej ochronie inwestycji, tzw. BIT-ów (Billateral Investment Treaty), które przed laty podpisały ze sobą kraje — obecnie członkowie Unii Europejskiej. Wszystkie nasze umowy ma przeanalizować resort skarbu, pod którego skrzydłami pracuje Prokuratoria Generalna, broniąca Polski przed miliardowymi roszczeniami ze strony zagranicznych firm. Ostateczną decyzję o tym, kiedy i które umowy będą wypowiedziane, podejmie jednak Ministerstwo Rozwoju.

WBREW REGUŁOM:
Zobacz więcej

WBREW REGUŁOM:

Mikołaj Wild, wiceminister skarbu, podkreśla, że umowy BIT na terenie UE są niezgodne z prawem unijnym, ponieważ łamią zasadę swobodnego przepływu kapitału. ARC

Za duże koszty sporów

Mikołaj Wild, wiceminister skarbu, przedstawił posłom raport z przebiegu międzynarodowych procesów arbitrażowych, które wytoczyli Polsce zagraniczni inwestorzy na podstawie BIT-ów.

— Obecnie toczy się 11 postępowań arbitrażowych przeciwko Polsce, w których wartość przedmiotu sporu wynosi łącznie 8-9 mld zł. To prawda, że do tej pory nasz kraj wygrał aż 97 proc. takich procesów, lecz ponosimy z tego tytułu niemałe koszty. Jedna sprawa, nawet wygrana, to dla skarbu państwa koszt nawet 3-4 mln zł, a nie zawsze uda się te pieniądze odzyskać od firm zagranicznych, które niesłusznie pozwały Polskę. Arbitraże inwestycyjne to jedna z ważniejszych kwestii dotyczących ochrony interesów skarbu państwa. Dlatego przedstawiliśmy posłom skalę problemu i potencjalne ryzyko — twierdzi Mikołaj Wild.

Warto przypomnieć, że po latach sporów arbitrażowych Polska wygrała wielomiliardowy spór z holenderskim Eureko. Górą byliśmy też w sporze dotyczącym LFO, w którym amerykańscy inwestorzy domagali się 35 mln USD. Trzy miesiące temu nasz kraj obronił 0,5 mld zł, których żądali amerykańscy inwestorzy za rzekome zniszczenie Kamy Foods przez polskiego fiskusa. Mikołaj Wild podkreśla, że wygaszanie umów między członkami UE trwa już od pewnego czasu.

— Ta tendencja jest widoczna od kilku lat, ponieważ na szczeblu unijnym są poważne wątpliwości, czy umowy BIT powinny funkcjonować między krajami członkowskimi. W Unii istnieje przecież jednolity rynek, wspólne regulacje prawne chroniące inwestorów, niezawisłe sądownictwo. Nie ma powodów, by utrzymywać dwustronne umowy o wzajemnej ochronie inwestycji. Jeżeli rząd podejmie decyzję o wypowiadaniu umów, to będą to tylko umowy Polski z innymi krajami UE. Chciałbym także podkreślić, że nie jest to nowy pomysł, plan istniał już za poprzedniego rządu, a my będziemy jego kontynuatorami — zaznacza Mikołaj Wild.

Umowy BIT były przez Polskę zawierane w latach 80. i 90., w celu skłonienia firm zagranicznych do inwestowania w naszym kraju. Na ich podstawie inwestorzy uznawszy, że ich interesy są w Polsce naruszane, mogą wystąpić o odszkodowanie do międzynarodowego arbitrażu. Mikołaj Wild zapewnia, że wygaszanie BIT-ów nie odbędzie się z automatu, lecz po dokładnej analizie „za” i „przeciw”.

— Będziemy analizować te umowy z perspektywy interesów skarbu państwa. Jeżeli rząd podejmie takie decyzje, to wypowiadanie i wygaszanie BIT-ów będzie przeprowadzanena drodze dyplomatycznej, z poszanowaniem prawa międzynarodowego i dobrych obyczajów. Istotne jest bowiem to, aby udało się skrócić okresy przejściowe, w których umowy będą jeszcze obowiązywać. Ewentualne wygaszenie BIT-ów w żaden sposób nie wpłynie na trwające arbitraże. Nie pogorszy też ochrony polskich firm na rynkach unijnych — podkreśla wiceminister. Ewentualne spory będą rozpatrywane przez polskie sądy, które, zdaniem wiceministra, dają rękojmę niezawisłości politycznej.

Słuszny kierunek

Wojciech Sadowski, adwokat z kancelarii prawnej K&L Gates, który wygrał dla Polski kilka dużych procesów arbitrażowych, nie ma wątpliwości, że UE powinna wygasić bilateralne umowy między krajami członkowskimi.

— Tego typu umowy są niezgodne z prawem UE, gdyż uprzywilejowują jednych inwestorów kosztem innych. BIT-y na terenie Unii są i nadal będą wypowiadane i wygaszane. Niedawno wypowiedziały je np. Włochy. Na miejscu naszego rządu nie liczyłbym jednak na to, że uda się to szybko. Średnio okresy przejściowe trwają 5-10 lat. Po ich upływie inwestorzy także mogą pozwać państwo, jeżeli pozwy dotyczą zdarzeń z okresu obowiązywania BIT-ów. Trzeba więc nawet 15-20 lat, by „zapomnieć” o takich umowach — mówi Wojciech Sadowski.

Ekspert przestrzega rząd przed wypowiadaniem BIT-ów z krajami spoza UE. — To pozbawiłoby ochrony polskie firmy działające na tamtych rynkach — mówi Wojciech Sadowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Polska już wyrosła z arbitraży