Polska ma dwa lata na przygotowanie rynku energii do konkurencji z coraz bardziej liberalnym rynkiem Unii. Dlatego ważne jest szybkie i przemyślane urynkowienie sektora — twierdzi Jorge Vasconcelos, szef Europejskiej Rady Regulacji Energetyki.
Unia Europejska — choć z oporami — konsekwentnie dąży do uwolnienia rynku energii elektrycznej i gazu. Kolejne kroki podejmowane przez kraje „piętnastki” podnoszą także poprzeczkę, jaką musi pokonać polski sektor. Od 2004 r. przedsiębiorcy UE będą mogli dowolnie wybierać dostawcę energii.
— Macie tylko dwa lata na dostosowanie rynku oraz zasad na nim panujących do wytycznych zaakceptowanych przez UE. Polski rynek jest dla nas bardzo ważny, zwłaszcza w kontekście budowy mostu energetycznego Wschód—Zachód. Dlatego to, w jakim stopniu i kierunku zachodzą zmiany w polskiej energetyce, nie jest nam obojętne — mówi Jorge Vasconcelos, szef Europejskiej Rady Regulacji Energetyki i przewodniczący Portugalskiej Komisji Regulacji Energetyki.
Podczas wizyty w Polsce Jorge Vasconcelos odbył wiele rozmów, m.in. z Leszkiem Juchniewiczem, prezesem Urzędu Regulacji Energetyki i Wiesławem Kaczmarkiem, ministrem skarbu.
UE zapowiada uwalnianie rynków, mimo oporu ze strony monopoli.
— Ze szczytu UE w Barcelonie (marzec 2002) wyjechaliśmy z decyzją o dalszej liberalizacji. Jednak to nie tylko polityka decyduje o większym otwarciu. Konieczna jest zwłaszcza regulacja rynków i ścisła współpraca narodowych operatorów. Dla przykładu to regulatorzy narodowi współpracując z Komisją Europejską decydują o handlu transgranicznym elektrycznością. Od 1 marca 2002 r. w UE wdrożono system, który gwarantuje niskie koszty transakcyjne. Mamy nadzieję, że jeszcze w 2002 r. Polskie Sieci Elektroenergetyczne i ich odpowiedniki z krajów Europy Środkowej i Wschodniej zostaną do niego włączone — mówi Jorge Vasconcelos.
Pełna liberalizacja nie musi jednak oznaczać sukcesu. Najpierw potrzebna jest regulacja rynków.
— Wprawdzie istotne jest, jaka część rynku zostanie uwolniona, ale nie można zapominać o tworzeniu reguł, które pozwolą mu funkcjonować w zliberalizowanych warunkach. Gdybym miał wybierać między sytuacją, gdzie 80 proc. odbiorców ma wolny wybór dostawcy energii, w warunkach uregulowanego rynku, a pełnym jego otwarciem przy bardzo słabej regulacji i nadzorze, wybrałbym pierwszy wariant — podkreśla Jorge Vasconcelos.
Na liberalizacji skorzystają tylko najbardziej efektywne przedsiębiorstwa energetyczne.
Portugalia zliberalizowała rynek energii elektrycznej w 50 proc. z planami uwolnienia w 2003 r.
— Cena płacona przez odbiorców zaczęła się wahać stosownie do światowych cen ropy. Niektóre sieci handlowe zdecydowały się na import energii z Hiszpanii. Podobne procesy będą także zachodzić w Polsce — zauważa Jorge Vasconcelos.