Inwestorzy źle oceniają poziom podatków, rząd — koszty pracy, a jedyną „czwórkę” Polska dostała za rozmiar unijnego rynku.
Z 20 czynników tworzących klimat inwestycyjny, o których ocenę Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ) poprosiła 120 inwestorów polskich i zagranicznych, w połowie nasz kraj otrzymał ocenę niedostateczną. Inwestorzy źle ocenili m.in. stabilność polityczną, działalność sądów, poziom podatków, infrastrukturę, proces zakładania firmy, otrzymywanie zezwoleń, współpracę z administracją centralną i koszty pracy. Reszta to „tróje”, oprócz oceny za dostęp do dużego unijnego rynku. Średnia: 3,1.
— Czyli trochę powyżej średniej — mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.
Izby handlowe zrzeszające polskie i zagraniczne firmy mają dla agencji inwestycji kilka rad.
— Wybór lokalizacji pod inwestycję przypomina robienie zakupów. Wchodzi się do tych sklepów, które mają ładne wystawy. PAIIZ powinna ustalić, co wyróżnia Polskę, i tym przyciągać inwestorów. Nie można ściągać wszystkich projektów, trzeba się wyspecjalizować. Poza tym przed inwestycjami jest zawsze handel. Polski rząd w ogóle się na handlu nie koncentruje — uważa David Thomas, prezes Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej.
Większość problemów z najnowszego raportu pamiętają w Polsce najstarsi inwestorzy.
— Dwa lata temu przygotowaliśmy listę zadań dla rządu. Pozostaje ona aktualna: reforma systemu sądowniczego, zniesienie biurokracji, wprowadzenie prostych i stabilnych podatków, stworzenie planów zagospodarowania przestrzennego, poprawa infrastruktury, kontynuacja prywatyzacji, ograniczenie korupcji i promocja Polski — twierdzi Roman Rewald, prezes amerykańskiej izby w Polsce.