Miliony starych pojazdów zaśmiecają nasz kraj. Są demontowane w szarej strefie. Tracą na tym legalne punkty złomowania.
Właściciele stacji demontażu oddanych zgodnie z prawem budowlanym twierdzą, że nie są w stanie zarobić. Nie mogą konkurować ze szrotami z szarej strefy, płacącymi posiadaczom aut po kilkaset złotych za zużyte wraki. Za legalny demontaż auta jego właściciel dostaje znacznie mniej lub nic.
— By zainwestowany kapitał zaczął się zwracać, musimy demontować 3,5 tys. pojazdów rocznie. W 2007 roku mojej stacji w Łochowie udało się zdemontować 53 samochody — twierdzi Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów.
Strumień płynie obok
Nieopłacalność prowadzenia oficjalnej stacji demontażu potwierdza Michał Zieliński z Toyota Motor Poland.
— Mały przerób, kontrole, kosztowne utrzymanie wymaganych standardów, a strumień samochodów płynie gdzieś obok. System karze firmy demontujące za najdrobniejsze uchybienia, a likwidacją szarej strefy jakby nie był zainteresowany — uważa Michał Zieliński.
Szacuje się, że 80 proc. stacji nie spełnia wymagań prawa budowlanego. W rezultacie 85-90 proc. samochodów wycofanych z użytkowania trafia do szarej strefy.
— To ogromne zagrożenie dla zdrowia ludzi. Środowisko zaśmieca sześć milionów ton niebezpiecznych odpadów rocznie. Sytuacją może zainteresować się Unia Europejska — ostrzega Adam Małyszko.
Gdzie te auta?
Mieszkańcy innych europejskich krajów wysyłają do nas swe wysłużone samochody, a demontowane z nich w szarej strefie niebezpieczne substancje lądują w polskich lasach. Adam Małyszko przytacza liczby. W Polsce mamy około 14 mln pojazdów ubezpieczonych, czyli naprawdę jeżdżących po drogach. W roku 2007 z eksploatacji wycofano 155 tys. aut. To zaledwie jeden procent liczby samochodów ubezpieczonych. W Europie przyjmuje się, że każdego roku nawet co dziesiąty samochód trafia na złom. Co się więc stało z pozostałymi samochodami, które na zawsze zjechały z polskich dróg?
Sytuacja jest poważna, bo Polska — niespełniająca dyrektywy unijnej — może się narazić na poważne kary finansowe nakładane przez UE. Nasz kraj zobowiązał się, że od stycznia 2006 r. wszystkie wycofywane z ruchu pojazdy będą powtórnie przetworzone. Odtąd od każdego wprowadzonego do ruchu samochodu pobiera się przed rejestracją opłatę 500 zł na poczet złomowania. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, na konta którego wpływają te pieniądze, uzbierał już miliard złotych. Powinien go przeznaczyć na finansowanie recyklingu. Tymczasem w 2007 r. wydano na ten cel zaledwie 15 mln zł.
Stop bezkarności
Stowarzyszenie Forum Recyklingu Samochodów proponuje stworzenie systemu kierującego pojazdy do legalnych stacji demontażu. Sposobem mogą być zachęty ekonomiczne dla ostatniego użytkownika. Jeśli w legalnej stacji demontażu dostałby tysiąc złotych, nie opłacałoby mu się kierować samochodu na nielegalny szrot. Warto także zastanowić się nad wprowadzeniem sankcji za niedotrzymanie obowiązku rejestracji pojazdu sprowadzonego z zagranicy. Importerzy aut w celu ich nielegalnego demontażu nie będą wtedy bezkarni.
Kolejną sprawą jest system finansowania oparty na pomocy publicznej de minimis dla stacji demontażu (dopłaty z budżetu państwa na złomowanie aut do limitu kwotowego ustalonego przez ustawodawcę — jednego pojazdu dziennie).
— Nie chcemy pomocy, która powoduje, że nie opłaca się oficjalnie demontować więcej niż jednego pojazdu dziennie — sumuje Adam Małyszko.
Okiem Eksperta
Paweł Jaworski, prawnik z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy
Konieczne zmiany
Zgodnie z ustawą o recyklingu pojazdów, punkt ich zbierania lub stacja demontażu nie mogą być oddalone więcej niż o 50 km w linii prostej od miejsca zamieszkania lub siedziby firmy właściciela pojazdu wycofanego z eksploatacji. To bardzo rygorystyczne kryterium. Nowelizację przewidującą obniżenie opłat, nakładanych na właścicieli salonów samochodowych za brak stacji w tej odległości, należy uznać za pozytywną, jednakże niewystarczającą. Niezbędne staje się również prawne ograniczenie szarej strefy.
Projekty nowelizacji ustawy powinny zmierzać w szczególności do tego, by opłacało się zakładać i prowadzić legalne stacje demontażu. Takie regulacje ograniczą demontaż pojazdów bez zezwoleń i przestrzegania wymagań ekologicznych. Nie można również zapomnieć o stworzeniu procedur zachęcających właścicieli aut do przekazywania pojazdów wyłącznie do legalnie działających stacji demontażu.