Rada Bezpieczeństwa Narodowego (RBN) jest – obok kilku w roku najważniejszych uroczystości państwowych – platformą gromadzącą fizycznie prezydenta, premiera i marszałków izb parlamentu, a także głównych ministrów oraz reprezentacje klubów parlamentarnych. W posiedzeniu 11 lutego pod prezydenckim żyrandolem uczestniczył komplet zaproszonych, w tym osoby bardzo niechętnie widziane tam przez innych obecnych. Parą najbardziej wzajemnie zantagonizowaną publicznymi tzw. hakami byli prezydent Karol Nawrocki i marszałek Włodzimierz Czarzasty, czego zresztą obaj nie ukrywali od pierwszych minut RBN. W ocenie strony rządowej personami zbędnymi byli Sławomir Cenckiewicz, sekretarz RBN i szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) bez certyfikatu dostępu do tajności, oraz poseł Włodzimierz Skalik, niegdyś mistrz sportów lotniczych, zaś w Sejmie przewodniczący prorosyjskiego koła KKP, który to skrót rozwijany jest jako Królowa Korony Putina. Donald Tusk z góry oznajmił, że obecność obu wymienionych wyklucza podzielenie się przez stronę rządową z prezydentem szczegółami tajnymi, co z automatu podważyło sens zebrania się RBN.
Premier wykonał uderzenia wyprzedzające, które wytrąciły prezydentowi z rąk inicjatywę zaczepną. Rada Ministrów dwie godziny przed posiedzeniem RBN przyjęła i skierowała do błyskawicznego procedowania w Sejmie projekt ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. Dyskusja w pierwszym punkcie RBN została zatem automatycznie zawężona. Notabene Karol Nawrocki zadeklarował, że ma propozycje do wprowadzenia w ustawie. To proceduralna nowalijka – już nie ewentualne weto i potem wnoszenie podobnego projektu własnego, lecz próba kompromisu od razu w wersji rządowej.Losy tej ustawy zapowiadają się ciekawie, istotę sporu przybliżamy w tekście „Pożyczki z SAFE dzielą polskich polityków”.
Również uprzedzając RBN, premier oznajmił decyzję w sprawie, którą prezydent wpisał jako drugi punkt posiedzenia. Otóż Rada Ministrów nie wniesie do Sejmu projektu ustawy o przystąpieniu Polski do tzw. Board of Peace (BoP), czyli prywatnej inicjatywy Donalda Trumpa. Tylko ustawa jest warunkiem koniecznym późniejszego ratyfikowania przez prezydenta przystąpienia państwa do BoP. Pisałem o tym w styczniu bezpośrednio z Davos i tylko mogę enty raz powtórzyć – Donald Trump chce uczynić decyzyjność świata własnym podnóżkiem w formule tzw. Karty Rady Pokoju. To obrażająca prawo międzynarodowe fatalna podróbka szczytnej Karty Narodów Zjednoczonych z 1945 r., notabene napisanej na bazie Konstytucji USA. W tekście podpisanym w Davos przez przywódców lub delegatów 19 państw wasalnych wobec obecnej administracji USA tylko jeden podmiot wymieniony jest z nazwy/nazwiska – Donald J. Trump jako dożywotni władca i zbawca ludzkości. Na szczęście poza jego mrzonkami znajdują się niemal całe UE i NATO (z interesownymi nielicznymi wyjątkami), Australia czy Japonia, a więc wysoko rozwinięte państwa cywilizacji zachodniej. Z innych powodów nie dołączy rywalizująca z USA piątka BRICS współtworząca G20 – Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA. W tych okolicznościach jeśli Karol Nawrocki zechciałby 19 lutego pofrunąć do Waszyngtonu na inauguracyjny szczyt BoP, to na widownię bez jakiegokolwiek umocowania prawnego.
Istnieje zupełnie inny temat, który bezwzględnie powinien znaleźć się w agendzie RBN. To Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej (SBNRP), która dezaktualizuje się co pięć, sześć lat i jest zastępowana przez nową. 4 lipca 2024 r. Andrzej Duda opublikował swoje rekomendacje, ale już nie miał okazji do zatwierdzenia rządowego dokumentu. Donald Tusk długo przetrzymywał zaktualizowaną SBNRP do zatwierdzenia przez Rafała Trzaskowskiego, no ale wyszło jak wyszło. 25 lipca 2025 r., czyli przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego, ale jeszcze podczas decyzyjności Andrzeja Dudy, premier ogłosił przyjęcie przez Radę Ministrów nowej SBNRP. Dokument wciąż ma jednak rangę projektu, który musi podpisać Karol Nawrocki i dopiero wtedy strategia trafi do publikacji. Sławomir Cenckiewicz wykluczył zatwierdzenie rządowej wersji, według prezydenckiego BBN musi ona zostać gruntownie przepracowana. Zapadła w tej sprawie cisza, brak strategii w agendzie RBN wskazuje, że nie ma żadnych szans na jej uzgodnienie co najmniej do wyborów parlamentarnych w 2027 r.

