Minister obrony narodowej liczy na to, że w perspektywie kilkudziesięciu lat Unia Europejska zdecyduje się umorzyć część zobowiązań wynikających z programu SAFE.
– Wierzę, że Unia Europejska w ciągu 45 lat dojdzie do wniosku i o to będziemy wnioskować, apelować i zabiegać, żeby umorzyć część tej pożyczki. To jest nasz cel strategiczny na najbliższe lata – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier podkreśla, że warunki finansowe programu SAFE są lepsze niż jakikolwiek inny dostępny instrument. Oprocentowanie pożyczki ma być niższe niż obecne oprocentowanie polskich obligacji, zarówno pięcio-, jak i dziesięcioletnich – wyniesie około 3 proc. rocznie. Polska ma na spłatę pożyczki 45 lat, a sam zwrot części kapitałowej rozpocznie się dopiero po upływie dekady (do tego momentu spłacane będą tylko odsetki). Zdaniem szefa MON zainteresowanie obligacjami emitowanymi na poziomie europejskim przewyższa to, które generują papiery dłużne poszczególnych państw członkowskich, w tym polski rynek długu.
Szef MON odpiera krytykę opozycji
Sprzeciw partii opozycyjnych budzi fakt, że Polska sięga po pożyczkę na finansowanie wydatków obronnych, a nie ma pełnej swobody decydowania, jak te pieniądze mają być wydawane. Politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucają rządowi, że zaciągnie dług, który będzie spłacał polski podatnik, a na kontraktach skorzystają europejskie koncerny zbrojeniowe. Według PiS z zamówień wyłączone byłyby np. firmy z USA, kraju, który jest strategicznym sojusznikiem Polski. Opozycji nie podoba się również to, że lista projektów, jakie mają być finansowane z SAFE, jest utajniona.
Programem zajmował się w środę zarówno rząd, który przyjął projekt ustawy wprowadzającej SAFE, jak i Rada Bezpieczeństwa Narodowego zwołana przez prezydenta Karola Nawrockiego. W czwartek projektem ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększania Bezpieczeństwa SAFE zajmie się Sejm.
Rządowi się spieszy, bo już w marcu chce zawrzeć umowę z Komisją Europejską. Dlatego parlament powinien jak najszybciej uchwalić przepisy, które uregulują program, a prezydent powinien ją podpisać. To ostatnie nie jest jednak wcale oczywiste.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz odpiera ataki na program SAFE. Jak mówi,ponad 80 proc. pieniędzy z programu trafi do polskiego przemysłu obronnego.
– Nie jestem zaskoczony, za długo jestem w polityce, żeby polityczne wojenki mnie zaskakiwały, ale dziwię się, bo to jest atak, który przyniesie tym, którzy się go dopuszczają, gigantyczne polityczne straty – mówił wicepremier na konferencji Portalu Obronnego.
Kontrakty z USA i Koreą będą kontynuowane
Wicepremier zapewnił, że program SAFE nie blokuje wydatków na zakupy realizowane z budżetu krajowego ani z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Dotychczasowe kontrakty zbrojeniowe, zarówno z partnerami amerykańskimi, jak i koreańskimi, będą kontynuowane i rozwijane.
Kosiniak-Kamysz wymienił konkretne umowy ze Stanami Zjednoczonymi, w tym na myśliwce F-35, śmigłowce Apache oraz systemy IBCS, które określił mózgiem obrony powietrznej kraju.
W przypadku współpracy z Koreą Południową szef MON wskazał na polonizację czołgów K2PL, których produkcja ma zostać uruchomiona w zakładach Bumar-Łabędy w Gliwicach. Zapowiedział też budowę nowej fabryki rakiet do wyrzutni Chunmoo w Gorzowie Wielkopolskim. Ten kontrakt realizowany jest przez prywatną firmę WB Electronics we współpracy z koreańskim partnerem.
Rząd przyjmuje ustawę wdrażającą instrument SAFE do polskiego prawa. Nowy fundusz ma powstać w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), a każdy kontrakt finansowany z tych środków będzie podpisywany publicznie, na takich samych zasadach jak dotychczasowe umowy zbrojeniowe.
Czym jest program SAFE?
Unijny program SAFE to instrument finansowy, którego celem ma być zwiększenie bezpieczeństwa Europy poprzez wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego. Umożliwia państwom członkowskim zaciąganie pożyczek na finansowanie lub współfinansowanie zadań inwestycyjnych w obszarze obronności, w tym na pozyskiwanie towarów, usług i robót budowlanych. Główne warunki skorzystania z programu to kierowanie większości zamówień do europejskiego sektora obronnego i współpraca między państwami UE na poziomie składania zamówień.
Aby wdrożyć SAFE w Polsce, rząd przygotował projekt ustawy,wprowadzającej Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB). To nowy mechanizm finansowy tworzony w strukturach BGK. Bank będzie podmiotem, który ma zaciągać pożyczki z SAFE i zasilać nimi FIZB. W sumie do Polski może trafić 43,7 mld EUR pożyczek, co czyni nas największym beneficjentem tego funduszu w UE.
Z punktu widzenia polskiego rządu pożyczki z Komisji Europejskiej są bardziej atrakcyjne niż kolejne emisje obligacji skarbowych. Oprocentowanie pożyczek oparte jest na ratingu AAA Unii Europejskiej, co z automatu sprawia, że jest niższe niż oprocentowanie obligacji kraju takiego, jak Polska, z niższym ratingiem. Według Magdaleny Czarneckiej-Sobkowiak, pełnomocniczki rządu ds. wprowadzenia SAFE, odsetki od pożyczek rocznie mają wynosić 3 proc. Dla porównania rentowność obligacji 10-letnich, emitowanych przez rząd na rynku krajowym, to obecnie 5,06 proc.
Ale jednocześnie pożyczka SAFE powiększy dług publiczny według definicji unijnej (general government), ponieważ na potrzeby statystyk UE BGK jest wliczany do sektora publicznego. W ujęciu krajowym dług ten nie jest widoczny bezpośrednio, dopóki państwo nie musi realizować gwarancji: spłata pożyczek będzie bowiem gwarantowana przez skarb państwa.
Kto dostanie zamówienia z programu SAFE?
Według wyliczeń Agencji Uzbrojenia nawet 89 proc. wartości zamówień w ramach programu SAFE ma trafić do polskiego przemysłu. Ale krytycy programu zwracają uwagę, że wszystko rozbija się o definicję, czym jest polski przemysł: czy to firmy z polskim kapitałem, czy też zarejestrowane i działające w Polsce firmy z kapitałem zagranicznym.
Z wypowiedzi wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza wynika, że obowiązuje raczej to drugiej podejście: chodzi o podmioty, które wytwarzają sprzęt na terenie Polski, niezależnie od struktury właścicielskiej.
– Wartość 89 proc. dotyczy produkcji w Polsce prowadzonej przez firmy polskie lub te, które w Polsce zainwestowały – mówił szef MON podczas konferencji „SAFE i co dalej”. Beneficjentami mają być przede wszystkim spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ale również prywatne firmy zbrojeniowe, ich kooperanci i podwykonawcy. Warunkiem jest jednak realna produkcja w kraju, a nie wyłącznie montaż z komponentów importowanych spoza Unii Europejskiej.
Ten wymóg wynika bezpośrednio z rozporządzenia SAFE. Zakłada ono, że co najmniej 65 proc. komponentów użytych do wyprodukowania danego sprzętu ma pochodzić z fabryk UE. To oznacza, że komponenty spoza Wspólnoty mogą stanowić maksymalnie 35 proc. wartości kontraktu. Jak przyznaje szef MON, wymóg ten powoduje, że np. produkcja w Polsce koreańskich czołgów K2 nie będzie mogła być finansowana z SAFE, przynajmniej w pierwszej fazie.
Według Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej lista zakupów, jakie będą finansowane pożyczkami, jest już zamknięta. Jej kształt wynika bezpośrednio z zapotrzebowania zgłoszonego przez Sztab Generalny WP. Rząd przygotował też listę rezerwową na wypadek opóźnień, bo terminy założone w programie są bardzo napięte.
– Tam, gdzie będziemy widzieli opóźnienia, będziemy robili zmiany na tej liście – zapowiada minister. Zgodnie z założeniami programu wszystkie produkty muszą zostać wytworzone i dostarczone do 2030 r. Rząd będzie raportował postępy Komisji Europejskiej dwa razy w roku.
