Zdaniem ekspertów, katastrofa w Japonii to nie powód, żeby rezygnować z
atomu, lecz by zadbać o bezpieczeństwo.
Mimo medialnej paniki, która w
ocenie Hanny Trojanowskiej, pełnomocnika rządu ds. energetyki jądrowej, nie
odzwierciedla rzeczywistego przebiegu wypadków w Japonii, polskie plany atomowe
wydają się niezagrożone. Jak powiedziała wczoraj w Brukseli Hanna Trojanowska,
na razie Polska jest zdeterminowana realizować program nuklearny. Opinię, że
katastrofa w Fukushimie nie powinna nas skłonić do rezygnacji z tych planów,
podzielają też inni krajowi eksperci.
- To jedynie powód, by poważniej potraktować kwestię bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że kilka tygodni temu rząd, przyjmując program atomowy, zrezygnował - z powodów oszczędnościowych - z powołania Agencji Energetyki Jądrowej. Żeby zapewnić Polsce dobre solidne zaplecze naukowo-techniczne, instytuty jądrowe w Świerku zostaną przekształcone w Narodowe Centrum Badań Jądrowych. Nie możemy sobie pozwolić na kolejne oszczędności w tej sferze, zwłaszcza że mówimy o dziesiątkach milionów złotych w kontekście programu wartego co najmniej dziesiątki miliardów - podkreśla Grzegorz Wrochna, dyrektor Instytutu Problemów Jądrowych (IPJ).
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"